Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aniołkowa Banda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aniołkowa Banda. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 grudnia 2014

Oszaleli Anieli

I znowu w tym roku nie zabrzmi u mnie "Kolęda dla Nieobecnych". Z uporem nie nazywam Kubusia dzieckiem utraconym, więc chociażby z tego powodu utwór, który ma w tytule słowo "nieobecny" nie pasuje mi do Świąt.

Dzisiaj, dzień przed Wigilią wyobrażam sobie, że w Aniołkowie oszaleli Anieli. Aniołkowa Banda na pewno stroi choinki. Uzdolnione Aniołki razem z Chórami Anielskimi ćwiczą "Gloria in excelsis Deo". Kropek zamiast śpiewać na pewno szuka zaginionej śniegowej chmurki ( bo przecież śnieg na Boże Narodzenie jest niezbędny).

Kiedy przyjdzie zmrok i Aniołkowa choinka rozjarzy się milionami gwiazdek, nasze Dzieci usiądą wokół swego przyjaciela Maurycego i jeszcze raz wysłuchają opowieści o Betlejemskiej Stajence.

A kiedy przyjdzie Ta Noc, tak bardzo wyjątkowa, zgromadzone wokół Maleńkiego wezmą w swoje małe rączki Miłość, Radość i Nadzieję i przekażą je wszystkim na Ziemi...

Pomódlmy się w Noc Betlejemską, 
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania, 
By wszystko się nam rozplątało, 
Węzły, konflikty, powikłania. 
Oby się wszystkie trudne sprawy 
Porozkręcały jak supełki, 
Własne ambicje i urazy 
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki. 
Oby w nas paskudne jędze 
Pozamieniały się w owieczki, 
A w oczach mądre łzy stanęły 
Jak na choince barwnej świeczki. 
Niech anioł podrze każdy dramat 
Aż do rozdziału ostatniego, 
I niech nastraszy każdy smutek, 
Tak jak goryla niemądrego. 
Aby wątpiący się rozpłakał 
Na cud czekając w swej kolejce, 
A Matka Boska - cichych, ufnych - 
Na zawsze wzięła w swoje ręce. 
/x. Jan Twardowski/





sobota, 1 listopada 2014

List z Aniołkowa

Kochani Rodzice

Postanowiłyśmy napisać do Was, bo dzisiaj nasze Święto. Wiemy, że mamy urodziny i Aniołkowe urodziny, i jeszcze Dzień Dziecka Ukochanego, i mnóstwo innych Świąt. ale dzisiejsze Święto jest najfajniejsze ze wszystkich. Nawet nasz Przyjaciel - Anioł Maurycy zazdrości nam tego Święta. Chociaż bardzo by chciał być Świętym to nie może nim zostać, bo jest najprawdziwszym Aniołem.

A nasz drugi Przyjaciel - Święty Piotr ciągle drapie się o głowie i cały czas powtarza, że takich Świętych jak my, to Aniołkowo dawno nie widziało :-) 

Tutaj jest naprawdę fajnie i możemy robić rzeczy, których nie moglibyśmy robić, gdybyśmy mieszkali na Ziemi. A najfajniejsze jest to, że możemy się Wami opiekować i pomagać Wam, kiedy tylko tego potrzebujecie.

Dlatego dzisiaj uśmiechajcie się, bo przecież nie każda Mama i nie każdy Tata może być rodzicem Świętego.

Kochamy Was bardzo

Wasi Święci ( czyli po prostu Aniołkowa Banda)


wtorek, 14 października 2014

Kubusiowe opowieści - My jesteśmy Ukochane

Od kilku dni w Aniołkowie trwało wielkie poruszenie. Aniołkowa Banda z zapałem czyściła swoje aureolki i szykowała świąteczne szatki. Przy tym z ciekawością zerkała raz po raz na Ziemię. Dzieciaki nie mogły się doczekać kolorowych baloników i jasnych światełek, które tego dnia szybowały z Ziemi prosto do Aniołkowa.

- To już jutro, już jutro - szeptały podekscytowane Aniołki
- Dzieciaki, co będzie jutro? - zapytał Anioł Maurycy
- Jutro jest nasze Święto, takie specjalne - odpowiedziały Dzieci
- Nazywa się Dzień Dziecka Utr... - Aniołki nie dokończyły ostatniego wyrazu, bo zobaczyły minę Kubusia. - Jutro mamy Dzień Dziecka Ukochanego - chórem powiedziały wszystkie Aniołki.
 - Więc jak w końcu nazywa się ten dzień? Utracony, czy Ukochany, bo ja na prawdę nic już nie rozumiem. - Maurycy podrapał się ze zdziwieniem po swej Anielskiej głowie.
- Maurysiu, my ci wszystko zaraz wytłumaczymy. W tamtym roku nasz Kropek bardzo się zdenerwował, bo usłyszał, że wszyscy na Ziemi nazywają nasze święto Dniem Dziecka Utraconego. I my się z Kropkiem wszystkie zgadzamy, że nie jesteśmy Utracone, tylko Ukochane.
- W dalszym ciągu tego nie rozumiem - powiedział Maurycy.
- Oj Maurycy, posłuchaj uważnie i powiedz nam, czy nie mamy racji - Aniołki otoczyły przyjaciela wielkim kołem i zaczęły mówić po kolei.
- Jak nasze Rodzeństwo idzie do szkoły, albo do przedszkola to Rodzice  nie widzą ich w tym czasie, ale wiedzą, że niedługo się zobaczą. I przecież cały czas kochają nasze Rodzeństwo, nawet jak przez moment ich nie widzą.
- Albo  Rodzice się nie widzą, bo idą do pracy. Nawet jak przez chwilę są oddzielnie to nie przestają się kochać.
- I teraz najważniejsze... chociaż mieszkamy w Aniołkowie, to nasi Rodzice nawet na chwilę nie przestali nas kochać. I wiedzą, że za aniołkową chwilę się spotkamy i będziemy już razem na zawsze. To tak jakby nasze Rodzeństwo wróciło ze szkoły, albo rodzice spotkali się po powrocie z pracy.

Maurycy uśmiechnął się swoim specjalnym anielskim uśmiechem i powiedział:
- Jesteście bardzo mądrymi Aniołkami i macie we wszystkim rację. Nie jesteście Utracone, tylko Ukochane.

- I wiesz Maurycy, już nie tylko Mama Kropka mówi, że to Dzień Dziecka Ukochanego. Inne Mamy też tak mówią. A my chcemy, żeby wszystkie Mamy tak nazywały nasz Dzień. I Tatusiowie też... To tak fajosko brzmi... Dzień Dziecka Ukochanego...


*********

Kochani Aniołkowi Rodzice, od tamtego roku TEN DZIEŃ, nazywam zgodnie z życzeniem Kubusia Dniem Dziecka Ukochanego :-) Pamiętajcie, że jeśli się Kogoś kocha to nie można Go utracić. Nauczył mnie tego mój Aniołkowy Synek


wtorek, 15 lipca 2014

Kubusiowe Opowieści - Do czego przyda się chmurka

Kropek znany był w Aniołkowie ze swej wielkiej miłości do chmurek (szczególnie tych śniegowych). A ponieważ pozostawał w wielkiej przyjaźni z Chmurkowymi Aniołami, ciągle coś przy chmurkach majsterkował i ulepszał. 

Kropek lubił małe białe obłoczki i szare chmury deszczowe, ale najbardziej podobały mu się chmurki śniegowe. 

Pewnego dnia Aniołkowa Banda znalazła Kubusia, który leżał na puchowej chmurce i machając nóżką zawzięcie o czymś rozmyślał.
- Kropek, ty chyba nie rozmyślasz o śniegu w środku lata - zapytały z niepokojem Aniołki.
- Postanowiłem popracować nad śniegiem w listopadzie - odpowiedział ze śmiechem Kubuś, widząc jak Przyjaciele oddychają z ulgą.
- Odkryłem coś fajoskiego - wyznał szeptem - siadajcie tutaj zaraz Wam coś pokażę.

Aniołki siadły wokół Kubusia, który z zapałem zaczął coś wyjaśniać. Im dłużej mówił, im dłużej coś rysował, tym bardziej buzie Dzieci rozjaśniały się uśmiechem.
- Tylko pamiętajcie, musimy zrobić to wszyscy razem. Jutro zbiórka na naszej chmurce!!!! I nie zapomnijcie o zaproszeniach!!! - zawołał Kropek.

Wstał nowy dzień. Słońce rozświetliło Aniołkowo i Ziemię. 

Aniołkowe Mamy, gdy tylko otworzyły oczy zauważyły tajemnicze koperty z napisem : "Dla naszej Rodzinki". Ze zdziwieniem otwierały listy, a w każdym z nich było napisane:

"Kochana Mamusiu, kochany Tatusiu, 
Bardzo proszę, żebyście dzisiaj o 17 wszyscy wyszli przed dom. I proszę spójrzcie w niebo.

Kocham Was

Wasz Aniołek"

Mamusie przeczuwały, że Aniołkowa Banda znowu szykuje jakąś niespodziankę, więc z niecierpliwością oczekiwały wyznaczonej godziny.

Przed godziną 17, przed swoimi domami pojawiły się Mamy, Tatusiowie i Rodzeństwo. Wszyscy ze zdziwieniem zauważyli, że niebo zasnute jest ciężkimi szarymi chmurami.
- Ciekawe dlaczego mamy patrzeć w niebo? Jest tak szaro-buro, że na pewno nic nie zobaczymy - szeptały do siebie zasmucone Mamy.
- Poczekajmy do wyznaczonej godziny, a potem wrócimy do domu - stwierdzili Tatusiowie.

Kiedy wybiła oczekiwana godzina, szare chmury rozsunęły się z cichym szumem niczym kurtyna w teatrze.
- Patrzcie, patrzcie, co się dzieje!!! - zawołała każda z Aniołkowych Mam.
Wszyscy zgromadzeni spojrzeli do góry i zobaczyli Aniołkowych piratów żeglujących swymi chmurkowwymi okrętami po bezkresnym oceanie Nieba. Zobaczyli Aniołkowe księżniczki tańczące w chmurkowych pałacach. Zobaczyli Aniołkowych rycerzy walczących z chmurkowymi smokami.

Chmury na niebie zmieniały swe kształty jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wszyscy z zachwytem obserwowali chmurkowe widowisko. Na końcu, chmury ułożyły się w kształt ogromnego serca. 

Mamy ocierały załzawione oczy. Tatusiowie też ukradkiem ocierali łzy płynące po policzkach. 
A potem rozległy się oklaski tak głośne, że słychać je było aż w Aniołkowie.

Zarumienione ze szczęścia Aniołki kłaniały się, jak na prawdziwych aktorów przystało. A rodzice wracając do domów uśmiechali się radośnie i zastanawiali co Aniołkowa Banda wymyśli następnym razem.



niedziela, 29 czerwca 2014

Co potrafi trzylatek...

Co potrafi trzylatek:
- Trzylatek jest ciekawy świata
- Trzylatek całkiem nieźle mówi
- Trzylatek potrafi się skupić
- Trzylatek próbuje być samodzielny
- Trzylatek korzysta z toalety
- Trzylatek ma coraz sprawniejsze rączki
- Trzylatek biega, skacze, lubi ruch
- Trzylatek interesuje się innymi dziećmi

Co potrafi trzyletni Kubuś:
- Pilnuje żebyśmy wrócili bezpiecznie do domu z każdej, nawet najkrótszej podróży
- Znakomicie poleruje gwiazdki, żeby świeciły pięknie na nocnym niebie
- Majsterkuje nieustannie przy śniegowych chmurkach (oby tylko nie zdarzył się śnieg w lipcu)
- W mgnieniu oka pokonuje dystans Aniołkowo - Ziemia
- Chroni Brata przed wszelkimi kontuzjami
- Potrafi przegonić Pana Smutka i sprowadzić Panią Nadzieję


I chociaż niewidoczny dla oczu, jest z nami w każdej sekundzie życia....


Jestem dumna ze swojego Trzylatka :-)

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Kubusiowe Opowieści - Kto to jest Tata?

Nad Aniołkowem dopiero wschodziło słońce, ale Aniołki od dawna już nie spały. Głośne dyskusje obudziły Maurycego. - Ciekawe co nasza Banda znowu wymyśliła? - zastanawiał się Anioł, otwierając najpierw jedno a potem drugie oko.

Maurycy poderwał się szybko ze swojego chmurkowego posłania i zjawił się w mgnieniu oka przy Dzieciach.
- Czy dzisiaj znowu jest jakieś święto? - zapytał zaspanym głosem. 
- Tak!!!! - krzyknęły radośnie Aniołki
- A co świętujecie Dzieciaki? Dzień Mamy przecież już był.
- Dzisiaj jest drugi najważniejszy Dzień! - Aniołki odpowiedziały z radosnym uśmiechem.
- Drugi najważniejszy Dzień? Myślałem, ze najważniejszy Dzień może być tylko jeden. - Maurycy, aż podrapał się ze zdziwienia po swej anielskiej głowie.
- Dzisiaj jest Dzień Taty - odpowiedziały przejęte Aniołki.
- Tata... Jak fajnie to brzmi... No to teraz Szkraby powiedzcie mi kto to jest ten tata - Maurycy usiadł sobie wygodnie na chmurce i czekał co powiedzą Dzieci.
- Tata jest najsilniejszy na świecie!!!!
- I niczego się nie boi!!!
- I potrafi wyganiać potwory z szafy i spod łóżka!!!
- I zna miliard różnych historii... czasami śmiesznych a czasami strasznych!!!!
- I jak Mama kocha nas najbardziej na świecie!!!
- To jest właśnie TATA!!!!!


*************
Jak Bóg stworzył Tatę (znalezione w necie)

Kiedy dobry Bóg zajmował się tworzeniem ojca, wykonał najpierw konstrukcję
dosyć wysoką i potężną. Ale pewien anioł, który znajdował się akurat w pobliżu powiedział:
- Ojejku, a co to za ojciec? Jeśli dzieci uczyniłeś tak malutkie, jak dziurki w serze, dlaczego robisz tak potężnego ojca? Nie będzie mógł grać w warcaby dopóki nie uklęknie. Nie utuli dziecka do snu bez zwijania się w kłębek, ani nawet nie ucałuje bez składania się na pół.

Bóg uśmiechnął się i odpowiedział:
- Masz rację, ale jeśli uczynię go mniejszym, to dzieci nie będą miały nikogo, na kogo będą mogły patrzeć zadzierając w górę głowę.

Kiedy potem lepił jego dłonie, uczynił je dosyć dużymi i silnymi. Anioł przechylił głowę i z dezaprobatą powiedział:
- Ojejku, jak takie olbrzymie ręce będą mogły zawiązać dziecku kokardkę, zapiąć lub odpiąć guzik, zapleść warkocz albo wyjąć drzazgę z paluszka?

Bóg uśmiechnął się i rzekł:
- To prawda, ale za to są wystarczająco duże, by pomieścić wszystko to, co można znaleźć w dziecięcej kieszeni, a jednocześnie wystarczająco małe, by pogłaskać go po głowie.

Bóg właśnie rozpoczął tworzenie dwóch nóg, tak dużych, jakich jeszcze nikt nie widział, kiedy anioł znów wybuchnął:
- Tak nie może być! Czy Ty, naprawdę myślisz, że takie dwie barki będą w stanie na czas wyskoczyć rano z łóżka, by móc ukoić płaczące dziecko? Czy przeciśnie się on między grupką dzieci, bez zmiażdżenia co najmniej dwojga z nich?

Bóg uśmiechnął się i powiedział:
- Nie obawiaj się, będą bardzo dobre. Zobaczysz: utrzymają równowagę dziecka, które się z nim bawi w: "jedzie, jedzie pan, na koniku sam...". Będą wypędzały myszy z wielkiej chaty i chwaliły się butami, za dużymi na kogokolwiek innego.

Bóg pracował całą noc, aby powierzyć ojcu jedynie niewielką ilość słów, ale za to silny i budzący zaufanie głos; oczy, które wszystko widzą, ale pozostają spokojne i wyrozumiałe. A w końcu, po długim namyśle, uczynił ostatnim dotknięciem łzy. Po tym wszystkim zwrócił się do swojego anioła z pytaniem:

Czy teraz już się przekonałeś, że ojciec może kochać tak bardzo, jak matka?

niedziela, 1 czerwca 2014

Dzień o smaku słodko-gorzkim

Gdybym chciała określić smak życia, to powiedziałabym, że składa się z dni o pięciu smakach. Są słodkie dni radości... gorzko smakujące dni pełne tęsknoty... kwaśne dni gdy się złościmy, pikantnie smakuje namiętność... i słone dni, kiedy nasze oczy wypełniają się łzami tęsknoty...

Dzisiejszy dzień ma smak słodko gorzki...

Dzień Dziecka - to jeden z tych dni w życiu Aniołkowego Rodzica, kiedy serce boli bardziej, a łzy płyną mocniej. Może się wydawać, że ci, którzy mają swoje dzieci również tutaj przechodzą to łatwiej. Nie jest łatwiej... Jest inaczej... Ale serce boli równie mocno...

Słodki smak dzisiejszego dnia zapewnia nam radość ziemskich dzieci. Wszystkie "ochy" i "achy" na widok prezentów i niespodzianek przygotowanych na ten dzień.

Ale jako Aniołkowi Rodzice nie zapominamy również o swoich Aniołkowych Dzieciach. Tego dnia kamienie iskrzą się kolorami maskotek...  Cmentarną ciszę przerywa szum wiatraczków i powiewających na wietrze baloników. Anielskie Dziewczynki dostają tak jak ich ziemskie siostrzyczki swoje lalki. A na nagrobkach Aniołkowych Chłopców stoją dumnie czterokołowe pojazdy.

Dla nas, Aniołkowych Rodziców rzeczą naturalną jak oddychanie jest obdarowywanie Aniołkowych Dzieci na równi z tymi Ziemskimi...

Tylko podczas wizyty na cmentarzu wkrada się w słodycz tego dnia gorzki smak tęsknoty i słony smak łez...
Pytania rodzące się w głębi udręczonego bólem serca... Czy One widzą... Czy może ciemną nocą wyfruną ze swoich chmurkowych łóżeczek w Aniołkowie, by swoimi rączkami dotknąć misia, pojeździć po nagrobkach samochodzikami, zakręcić w ciszy nocy skrzydłami wiatraczka...

Jest słodko gorzko...

*****************
Kochane Dzieciaki, niezależnie od tego czy przytulacie się do nas w tej chwili, czy spoglądacie na nas z Aniołkowa, przesyłamy Wam dzisiaj milion buziaków :***


Rodzice Kropka

********************
Kochani, zerknijcie również na blog Rodziców Krzysia i przeczytajcie przepiękny wpis z okazji Dziecięcego Święta

poniedziałek, 26 maja 2014

Kubusiowe opowieści - Kto to jest Mama?

-Chłopaki wstawajcie szybko!!!! Już jest dzień!!!! I to jest właśnie TEN DZIEŃ!!!! - wołały Dziewczynki tak głośno, że słychać je było w całym Aniołkowie
- Jeszcze chwileczkę - miał właśnie odpowiedzieć Kropek, kiedy nagle przypomniał sobie, co to Święto.
Po kilku minutach cała Aniołkowa Banda siedziała już na swojej ulubionej chmurce i głośno dyskutowała.
- Czy wszystkie drzewa pięknie się zielenią? - zapytał Kropek, trzymając w rączce długą listę wyciągniętą z kieszonki anielskiej szatki
- A czy kwiaty na każdej łące pięknie kwitną?
- Trzeba obudzić Słonko, żeby pięknie dzisiaj świeciło i wypolerować wszystkie gwiazdki, żeby wieczorem rozświetliły niebo.
Aniołki zapewniły, że wszystko jest przygotowane.

Nagle na chmurce pojawił się Anioł Maurycy, który mieszkał w Aniołkowie od początku świata
- Dzieciaki, powiedzcie mi dlaczego nie śpicie? Przecież jest jeszcze tak wcześnie, nawet Słonko jeszcze sobie smacznie śpi.
-Maurycy, przecież dzisiaj jest Ten Dzień - zawołały głośno Aniołki.
-Ale jaki dzień? - Maurycy zastanawiał się o jakim to święcie mógł zapomnieć
- Przecież dzisiaj jest Dzień Mamy!!!! - Aniołki były bardzo zdziwione, że Anioł może nie wiedzieć o tak ważnym dniu.
- A kto to jest Mama? - zapytał  zdziwiony Maurycy.
- To ty nie wiesz, kto to jest Mama? - Dzieci, aż siadły z wrażenia.
- Ja nie wiem, kto to jest Mama, bo ja chyba nie mam kogoś takiego - Maurycy popatrzył wokół smutnym wzrokiem.
- Mama jest najpiękniejsza!!!
- I najmądrzejsza!!!
- I potrafi zrobić coś takiego, że przestaje boleć, Wystarczy tylko, że pocałuje!!!!
- I kocha nas tak mocno, że nawet kiedy zamieszkaliśmy w Aniołkowie to każdego dnia i każdej nocy czujemy Jej miłość!!!
- I chociaż ma jedno serce, to swoją miłością obdziela wiele osób!!!
- To właśnie jest Mama!!!! - wołały głośno Dzieci

- Już sobie przypominam. Kiedy Pan Bóg zebrał w jedno Wiarę, Nadzieję i Miłość, to właśnie wtedy stworzył Mamę - szepnął cicho Maurycy..



poniedziałek, 5 maja 2014

Kubusiowe opowieści - Aniołkowa kołysanka

W Aniołkowie zapadał powoli zmrok. Aniołki kładły się do swoich chmurkowych łóżeczek. Nagle Kropek zobaczył, że jedna z chmurek jest pusta.
-Chłopaki, Dziewczyny, Wstawajcie! Fifek gdzieś zniknął!
Rzeczywiście, łóżeczko Filipka było puste. Aniołkowa Banda zerwała się ze swoich łóżeczek i ruszyła na poszukiwanie przyjaciela.

Filipek siedział zamyślony na chmurce i nawet nie zauważył kiedy nadbiegły zmartwione jego zniknięciem Aniołki.
-Filipku dlaczego jeszcze nie jesteś w łóżeczku. Martwiliśmy się wszyscy o ciebie - zawołał przejęty Kropek.
-Nie jestem w łóżeczku, bo muszę zaraz lecieć na Ziemię, do mojego domku - odpowiedział Filipek.
-Ale po co musisz lecieć do domku? Przecież już dzisiaj odwiedzałeś Mamę,Tatusia i Bliźniaki.
- Bo moi Bracia wcale nie chcą nie spać, a ja usłyszałem jak Tatuś mówi do Mamusi, że jestem Starszym Bratem i na pewno pomogę. Tylko nie wiem jak mogę pomóc.
- Fifek, po prostu musisz zrobić coś, żeby Twoi Bracia usnęli - podpowiedziały Aniołki
-Ale co ja mogę zrobić - Filipek wciąż nie miał żadnego pomysłu.
-Zaśpiewasz im kołysankę- oznajmił głośno Kropek
- Kropek!!! Ale przecież ja nie umiem śpiewać- zawołał Filipek
- Umiesz, umiesz. W końcu jesteś Aniołkiem. A Aniołki wiele potrafią, więc śpiewać na pewno też - odpowiedział z pewnością Kropek.
-Ale ja nie znam żadnej kołysanki. Jak mieszkałem jeszcze na Ziemi to Mama śpiewała mi do snu - szepnął zasmucony Filipek.
-Jeśli się nie zna kołysanki, to należy ją szybko wymyślić. A my wszyscy ci w tym pomożemy - zawołała głośno Aniołkowa Banda siadając wokół Filipka na niebieskiej chmurce.

W końcu Aniołki uznały, że kołysanka jest gotowa i Filipek może ruszać do Domu.
-A możemy lecieć z tobą?- zapytał Kropek
-Możecie, ale musicie być cichutko, bo jak Bliźniaki nas wszystkich zobaczą to na pewno będą chciały się z nami bawić. A Mama i Tatuś mówią, że oni mają spać - zgodził się Filipek.

Aniołki z szelestem skrzydełek zjawiły się w pokoiku, gdzie w  łóżeczku leżeli Filipkowi Bracia. Chociaż pora była już bardzo późna, widać było, że wcale nie mają ochoty na spanie. Filipek usiadł przy Bliźniakach, położył rączki na ich główkach i razem ze wszystkimi Aniołkami zaczął cichutko śpiewać:

Luli, chłopcy, luli
Anielski braciszek do snu was utuli
Niech się wasze oczka do snu pięknie zamkną
utulę was dzisiaj anielską kołysanką...

Bliźniaki zasnęły, ukołysane do snu Aniołkowym śpiewem. Śpiewające Aniołki nawet nie zauważyły, kiedy drzwi pokoiku cichutko się zamknęły. Dopiero kiedy wracały z trzepotem skrzydełek do Aniołkowa, usłyszały jak Tata mówi do Mamy przytulając ją mocno:
-Mówiłem, że na Filipka i Aniołkową Bandę zawsze możemy liczyć

********************
P.S. (od Aniołkowej Bandy, która upomina się o ten dopisek)
Chociaż  bohaterem opowieści jest Filipek, to śpiewamy kołysanki wszystkim naszym Siostrzyczkom i Braciszkom. Bo jesteśmy starszym Rodzeństwem :-)

Kochamy Was i przesyłamy całuski z Aniołkowa

Aniołkowa Banda <3

czwartek, 19 grudnia 2013

Kubusiowe opowieści - Świąteczne życzenie

(Przedświąteczny czas na Ziemi)
-Jak ja nie lubię Świąt - powiedziała jedna z Aniołkowych Mam.
- Ja też przestałam lubić Boże Narodzenie. Odkąd nie ma z nami naszego Aniołka nic mnie nie cieszy - zawtórowała kolejna Mama.
- Gdyby było możliwe, przytulić nasze Aniołki, chociaż jeden raz - ze łzami w oczach szeptały Aniołkowe Mamy.

(W tym samym czasie w Aniołkowie)
W Aniołkowie trwały przygotowania do Bożego Narodzenia. Chóry Anielskie ćwiczyły kolędy. Chmurkowe Anioły zajęły się bielutkim śniegiem. W każdym zakątku Nieba czuć było radość ze zbliżających się narodzin Bożego Dzieciątka. Aniołkowa Banda ubierała ogromną choinkę i jednocześnie opowiadała nowo przybyłym Aniołkom o Świętach w Niebie.
- Musicie wybrać dla swoich Rodziców gwiazdkę. Kiedy nadejdzie Wigilijna Noc zapalimy na niebie gwiazdki. To znak dla naszych Rodziców, że bardzo ich kochamy - tłumaczyły Aniołki młodszym kolegom.
- A potem polecimy na Ziemię do naszych domków.

Nagle Dzieci usłyszały dobiegające z Ziemi mamusiowe rozmowy. Uśmiechy z wolna gasły na Aniołkowych buziach.
- Nasze Mamy znowu się smucą, a przecież Boże Narodzenie to czas radości. Musimy coś z tym zrobić - zawołały.
- Słyszałyście o czym marzą? Chciałyby nas jeszcze raz przytulić.
- Święta z Mamusią i Tatusiem i naszym Rodzeństwem. Ciekawe jak to by było?
- Ale jak to zrobimy? Jesteśmy Aniołkami i nasi Bliscy nie mogą nas zobaczyć. Tylko Dzieci nas czasami widzą - Aniołkowa Banda zastanawiała się głośno jak może spełnić marzenie swoich Mam.
- Idziemy do Bożego Dzieciątka, poprosimy o spełnienie świątecznego marzenia - zadecydowały po długich naradach Aniołki. Maluchy poprawiły swoje szatki, sprawdziły czy aureolki nie są zbyt przekrzywione i ruszyły do Dzieciątka.

Boże Dzieciątko spoczywało w objęciach Niebieskiej Mateczki. Z każdym krokiem Aniołki odczuwały coraz większą miłość, która promieniami otaczała Matkę i Jej Syna.
- Kogo tu widzimy? To chyba Aniołkowa Banda - z uśmiechem odezwała się Mateńka 
- Co się stało moje kochane Dzieci? Dlaczego jesteście smutne? - zapytała łagodnym głosem.
Onieśmielone Maluchy opowiedziały o marzeniu swoich Ziemskich Mam. Kiedy opowieść dobiegła końca i prośba została już przedstawiona, Dzieciątko uśmiechnęło się do Aniołków, a wtedy całe Aniołkowo rozbłysło tysiącem barw. Uszczęśliwione Aniołki podskakiwały z radości, bo już wiedziały co mają robić.

Nadeszła Wigilia. We wszystkich domach trwały ostatnie przygotowania do wieczerzy. Aniołkowe Mamy ze smutkiem w oczach patrzyły na puste miejsce przy stole. Na niebie rozbłysła pierwsza gwiazdka dając znak, że przyszedł czas podzielenia się opłatkiem. Nagle w każdym Aniołkowym domu rozległo się głośne pukanie. Kiedy Rodzice otworzyli drzwi, na progu domu ujrzeli swojego Aniołka.

Nikt nie mógł opanować łez, ale tym razem nie były to łzy tęsknoty a łzy radości. Opowieściom nie było końca. Aniołki zapewniały swoich Bliskich, że zawsze są przy nich. A Aniołkowe Mamy mogły w końcu tulić swoje Dzieci, za którymi tak bardzo tęskniły. Kiedy nadszedł czas powrotu, wszystkie Mamy obiecały Aniołkom, że od tej pory znowu będą uśmiechały się w Boże Narodzenie, a potem długo machały na pożegnanie i posyłały całusy do Nieba.

(Wigilijny poranek na Ziemi)
- Kochanie nie uwierzysz jaki miałam sen dzisiejszej nocy - powiedziała Mama Kropka do Taty.
- Wiesz, ja też dzisiaj miałem niesamowity sen - odpowiedział uśmiechnięty Tata.
- Nie uwierzycie co mi się śniło - zawołał Brat wbiegając do kuchni z uśmiechem. - Mieliśmy gościa na Wigilii, to był...
- Kropek!!! - zawołali wszyscy z uśmiechem.
- Chyba znowu pokocham Boże Narodzenie - powiedziała z uśmiechem Mama przytulając się mocno do Taty i Brata.






piątek, 6 grudnia 2013

Kubusiowe opowieści - Aniołkowe Mikołajki

Aniołki spały grzecznie otulone puchowymi chmurkami, gdy nagle w Aniołkowie rozbrzmiały dzięki srebrnych dzwoneczków.
-Co to? Co się dzieje? - szepnął do siebie Kropek przecierając oczka i wyglądając z chmurkowego łóżeczka.
- Wstawajcie szybko! To Święty Mikołaj szykuje się do podróży na Ziemię. Przecież jutro Mikołajowe Święto - Kropek biegał od łóżeczka do łóżeczka i budził zaspanych Przyjaciół.

W kilka chwil Aniołkowa Banda zgromadziła się wokół Świętego Mikołaja.
-Mikołaju kochany musisz poczekać, bo mamy specjalne prezenty dla naszych Rodziców - wołały Aniołki
-Specjalne prezenty? Co tam przygotowałyście moje Maluchy? - Mikołaj uśmiechnął się szeroko.

Aniołki szybciutko wyciągnęły spod swoich łóżeczek pudełeczka przewiązane kolorowymi wstążkami.
-Mamy dla Rodziców uśmiech, bo chcemy żeby ciągle się uśmiechali.
-I nadzieję, że spotkamy się wszyscy razem w Aniołkowie.
-I promyki słońca, żeby rozświetlały każdy dzień.
-I miłość, bo chociaż nie mieszkamy  na Ziemi, to kochamy Mamusię i Tatusia i nasze Rodzeństwo najbardziej na świecie.
Aniołki z przejęciem wyliczały co schowały do swoich pudełeczek
-A Kropek to na pewno schował do swojego pudełeczka odrobinę śniegowej chmurki - zaśmiał się cichutko Kingusiowy Maluszek.

- Ho, ho, ho - zawołał Mikołaj - lepszych prezentów to nawet ja bym nie wymyślił.
Aniołki aż podskoczyły z radości słysząc taką pochwałę.
-A co wy chciałybyście dostać ode mnie w prezencie? - zapytał Święty.
- Mikołaju, ja napisałem w liście, że chciałbym z tobą polecieć na Ziemię i chciałbym pomagać w rozdawaniu prezentów - powiedział rezolutnie Krzyś.
- Mikołaju, my też chcemy ci pomagać! - prosiły wszystkie Dzieci.
- No dobrze, możecie lecieć ze mną. Tylko musicie uważać żeby nie wypaść z moich sań - zgodził się Mikołaj i zaprosił Aniołkową Bandę do środka.

Nagle sanie ruszyły i pędem skierowały się ku Ziemi. Aniołki piszczały z radości przytrzymując na główkach swoje aureolki.
Całą noc Mikołaj ze swoimi Aniołkowymi pomocnikami rozwoził prezenty. Każdy Aniołek osobiście dostarczył swój podarunek do swojego Ziemskiego Domu.

A kiedy nastał Mikołajkowy poranek, Mamusie i Tatusiowie, Bracia i Siostry mogli znaleźć obok swoich łóżek podarunki z napisem: Od Mikołaja i waszego Aniołka.



czwartek, 28 listopada 2013

Kubusiowe opowieści - Poszukiwacze zaginionego śniegu

- Kropek, czego tak zawzięcie szukasz wśród tych chmurek? - zapytał się zdziwiony Szymuś*.
- Szymku, szukam śniegowej chmurki. Bo teraz to już śnieg chyba może padać, prawda? - odpowiedział bardzo zajęty poszukiwaniami Kropek.
- Śniegowe chmurki to chyba schowali nasi Aniołkowi Dziadkowie. Pamiętasz Kropku, jak powtarzali, że to jeszcze nie czas na śnieg? - stwierdził zamyślony Lolek*.
- To chyba trzeba je odnaleźć. Już niedługo będą Święta i śnieg na Ziemi wtedy musi być - powiedział zamyślony Kropek.

Aniołkowej Bandzie nie trzeba było wiele mówić. W jednej chwili wszystkie Aniołki ruszyły na poszukiwanie zaginionej śniegowej chmurki. Poszukiwania trwały bardzo długo. Ale w końcu śniegowa chmurka została odnaleziona w zapomnianym chmurkowym magazynie.
- Hura! Znaleźliśmy! - wołały uszczęśliwione Aniołki.
- To teraz chyba możemy ja uruchomić? Tylko na jedną malutką chwileczkę, żeby zobaczyć czy działa - Kropek błagalnym wzrokiem popatrzył na swoich Przyjaciół.
- Kropek ale tylko na jedną chwilkę - zadecydował Szymuś.
Aniołki wspólnymi siłami wyciągnęły chmurkę z magazynu i ustawiły na niebieskiej łące.
- Nie działa - powiedział zmartwionym głosem Kropek.
- Spróbuj jeszcze raz - poradził przyjacielowi Szymuś.
- Próbuję i próbuję ale nic z tego. Jak teraz spadnie śnieg na Święta?  Nasza śniegowa chmurka jest zepsuta - powtarzał coraz bardziej zmartwiony Kropek.
- Przecież możemy ją zreperować - oświadczył uśmiechnięty Lolek.

Aniołki szybciutko zabrały się do pracy. Stukały, pukały, przykręcały śrubeczki. Kropek z Lolkiem udali się nawet  na Ziemię, żeby dowiedzieć się czy ich Tatusiowie wiedzą coś na temat reperowania chmurek. Obaj stwierdzili zgodnie, że  Tatusiowie wiedzą wszystko i skoro znają się na samochodach to i z chmurkami sobie poradzą. Aniołkowe Dziewczynki też nie próżnowały. Siedząc pod drzewem wycinały śniegowe gwiazdki. W końcu chmurka została naprawiona i napełniona płatkami bielutkiego śniegu.
- Teraz musi się udać - szepnął do siebie Kropek i uruchomił śniegową chmurkę.

I nagle na Ziemi zrobiło się biało. Spadające z Nieba płatki śniegu ubrały dachy domów i korony drzew w śnieżne czapki. Pan Mróz widząc padający śnieg, wyszedł ze swojego domu i rozpoczął malowanie mrozowych kwiatów na szybach. A Słońce wyciągnęło ze swojego kufra ciepłą czapkę i szalik.

-Udało się nam! - uśmiechnięte Dzieci podskakiwały radośnie.
- Ale chyba jeszcze trochę poczekamy z tym śniegiem - zadecydowały Aniołki i zmęczone pracą ułożyły się do snu pod swoimi puchowymi kołderkami.



******************************************
* Szymuś - Aniołkowy synek Iwonki
* Lolek (Karolek) - Aniołkowy synek Monilki

czwartek, 21 listopada 2013

Kubusiowe opowieści - Urodziny

Karolek był jednym z Aniołkowych Starszaków. To właśnie on razem z Piotrusiem witał wszystkie Maluchy przybywające do Aniołkowa i uczył wszystkiego co każdy Aniołek powinien wiedzieć.

 Pewnego dnia Karolek wezwał na chmurkę Aniołkową Bandę i powiedział:
- Słuchajcie, mój młodszy Braciszek ma dzisiaj urodziny. Wiem, że dostanie prezenty od Mamusi i Tatusia, ale ja też chciałbym dać mu jakiś prezent. I to musi być coś specjalnego. I tak sobie pomyślałem, że mój Brat mnie nigdy nie widział, a dzisiaj taki ważny dzień...
- Karolku powiedz od razu, że chcesz lecieć na Ziemię do swojego Braciszka - zaśmiał się cicho Kropek.
- No właśnie to Wam chciałem powiedzieć, tylko zastanawiam się czy taki prezent urodzinowy może być - dopytywał się Karolek.
Wszystkie Aniołki zgodnie odpowiedziały, że to doskonały pomysł na aniołkowy prezent urodzinowy.

Karolek szybko ubrał nową szatkę, wypolerował swoją aureolkę, bo przecież urodziny brata to poważna sprawa i ruszył z trzepotem skrzydełek na Ziemię.

Kacperek bawił się grzecznie w swoim pokoju, czekając na urodzinowe przyjęcie. Nagle zobaczył obok siebie małego, uśmiechniętego chłopca w białej szatce.
-Kim jesteś? Jak się tu dostałeś? Nie widziałem jak wchodziłeś do pokoju. Moja Mama też nie mówiła, że już przyszli goście
- Kacperku, jestem Karolek
- Karolek? - zdziwił się Kacperek.
- Tak ma na imię mój starszy braciszek, ale on nie mieszka z nami, tylko jest w Niebie. I na zdjęciach Karolek jest taki malutki, a Ty jesteś już duży, taki jak ja.
- Kacperku, to ja Twój brat. My w Aniołkowie też rośniemy, tak jak dzieci na Ziemi. Dzisiaj są Twoje urodziny i dlatego mogłem przyjść do Ciebie. 
- Karolku, to naprawdę ty? - Kacperek przecierał oczy ze zdumienia.
- Zaraz zawołam Mamusię, ale się ucieszy jak Ciebie zobaczy.
- Braciszku dzisiaj widzisz mnie tylko Ty. Mama wie, że zawsze jestem blisko was, ale nie może mnie teraz zobaczyć. A teraz zamiast się smucić to możemy się razem pobawić.

-Karolku a czy zostaniesz na moim przyjęciu - zapytał się Kacperek
-Nie mogę zostać. Muszę wracać do Aniołkowa.
-Ale Mama upiekła taki pyszny tort i będę dmuchał świeczki. Cztery świeczki, bo ja już nie jestem dzidziusiem.
- Oj nie jesteś dzidziusiem roześmiał się Karolek i mocno przytulił brata. - Naprawdę muszę już wracać.

Nagle chłopcy usłyszeli kroki i za chwilę Mama pojawiła się w drzwiach pokoju.
- Chodź Kacperku, zaraz przyjdą goście - powiedziała. - A powiesz mi w co się bawiłeś?
-Mamuś był u mnie Karolek i powiedział, że jest moim urodzinowym prezentem. I rozmawialiśmy, i bawiliśmy się razem zabawkami. I ja chciałem nawet oddać Karolkowi swoje zabawki, żeby miał się czym bawić w Aniołkowie. Bo wiesz Mamuś on mieszka w Aniołkowie... Ale śmieszna nazwa - Kacperek z przejęciem opowiadał o spotkaniu z bratem.
- Karolek i Kacperek razem... Ale jak to możliwe? - Mama miała łzy w oczach i jednocześnie radość w sercu.
- Kacperku, a powiedz mi czy Karolek jest jeszcze z nami? - zapytała cicho.
- Mamuś jest! Stoi tutaj, koło mojego krzesełka i mówi, że wszystkich nas bardzo kocha. Ale teraz już musi wracać do swojego Aniołkowego domu.
Karolek przytulił mocno Kacperka, a potem przytulił się do swojej Mamy.
- Trzymaj się mój wielki Mały Bracie!!!! I pamiętaj, że was wszystkich kocham - szepnął Karolek machając rączką na pożegnanie.

***********
Mamuś, ale fajoski prezent dostałem, prawda? to moje najlepsze urodziny - śmiał się Kacperek idąc z Mamą na swoje urodzinowe przyjęcie.
- Kacperku masz rację, to najlepsze urodziny - szepnęła Mama a potem odwróciła się i posłała całusa tam gdzie jeszcze przed chwilą stał Karolek







poniedziałek, 11 listopada 2013

Wstę(ą)p do Kubusiowych opowieści

Właściwie, to ten post powinien znaleźć się przed pierwszą Kubusiową opowieścią, ale jakoś wcześniej nie przyszło mi do głowy, aby opowiadania o Aniołkowej Bandzie opatrzyć jakimkolwiek wstępem...

Bardzo bałam się naszych pierwszych Świąt Bożego Narodzenia bez Kuby. przecież Kropek miał być z nami. Byliśmy przygotowani, że spędzimy ten czas w szpitalu, ale nikt z nas nie przewidywał tego co się stanie.

Kilka dni przed Wigilią, w mojej głowie pojawiła się pierwsza opowieść. Potem stopniowo powstawały kolejne. Czasami wystarczy jedno zdanie "rzucone" przez jedną z Aniołkowych i w mojej głowie rodzi się opowieść o przygodach Aniołkowej Bandy. Może to szaleństwo, ale wtedy, jakbym słyszała Kubusia szepczącego mi do ucha: " Mamuś powiedz innym Mamom, że jest nam tutaj dobrze"...

Chociaż najczęściej głównym bohaterem opowieści jest Kubuś (najłatwiej mi pisać o moim Synku), to tak naprawdę Kropkiem może być każde Anielskie Dziecko...

Wiem, że "Kubusiowe opowieści" nie są może najwyższych lotów pod względem literackim (literacki Nobel raczej mi nie grozi), ale płyną z głębi serca... Chcę wierzyć, że jest jakieś TAM, gdzie nasze Dzieci bawią się radośnie, psocą i bez cierpienia czekają aż kiedyś się znowu spotkamy...


niedziela, 3 listopada 2013

Kubusiowe opowieści - Szpitalna opowieść o sznurówce w nodze


Kropek właśnie spacerował sobie po niebieskiej łące, gdy na jednej z chmurek zobaczył swojego nowego przyjaciela Krzysia, obłożonego stosami grubych książek i czytającego w wielkim skupieniu.

- Krzysiu, a co ty tak czytasz? – zapytał się Kubuś.

-Uczę się Kropku o więzadłach – odpowiedział Krzyś

- Krzysiu a po co Ci wiedza o sznurówkach? Przecież w Niebie nie mamy bucików – dociekał z wielkim zainteresowaniem Kubuś.

- Kropek!!!! Ja nie uczę się o sznurówkach, tylko o więzadłach… takich co człowiek ma w nodze – wyjaśnił koledze, roześmiany Krzyś

- Bo wiesz, moja mamusia idzie do szpitala, słyszałem jak mówiła, że czas naprawić sobie nogę. I powiem ci w tajemnicy Kropku, że chociaż moja mamusia niczego się nie boi, to za szpitalami nie przepada. Więc postanowiłem, że musze być z mamą i pilnować żeby wszystko się udało – opowiadał przejęty Krzyś.

- Krzysiu, nie martw się!!! Już wołam Aniołkową Bandę i wszyscy razem pouczymy się o tych kolanowych sznurówkach, to znaczy więzadłach i będziemy razem z tobą pilnować twojej mamy – zapewnił przyjaciela Kubuś.

W jednej chwili, na Krzysiowej chmurce pojawiły się małe Aniołki zabrały się do wertowania książek.


                Nadszedł dzień, kiedy Mama Krzysia pojawiła się w szpitalu. Wokół niej zgromadziła się cała Aniołkowa Banda.

- Słuchajcie teraz uważnie Aniołki. Nie możemy wszyscy wejść razem z Krzysiową Mamą, tam, gdzie doktor będzie reperował nogę – powiedział Kubuś.

- Kubusiu, to się nazywa sala operacyjna – podpowiedział cicho Krzyś.

- Zróbmy tak… dziewczyny, wy zaopiekujecie się Krzysiowym Tatą, żeby się nie denerwował. Krzyś, ja i trzy Aniołki, które wiedzą małe co nieco o szpitalach, pilnujemy Mamy Krzysia. Reszta czeka w poczekalni razem z książkami, bo może trzeba będzie coś podpowiedzieć – Kropek szybko wyznaczył Aniołkowej Bandzie zadania do wykonania.

                Nagle na sali operacyjnej pojawili się lekarze i mama Krzysia. Zaczęła się operacja. Krzyś, bardzo przejęty, usiadł przy Doktorze – Chirurgu i podpowiadał mu do ucha co ma robić.

- Kropek, a to wiązadło to tak miało iść? – zapytał Krzyś.

 - Chyba tak… Lepiej nie gadajmy, tylko pilnujmy lekarzy, żeby nic nie zepsuli – odpowiedział Kropek.

 - Tylko się tak nie nachylajmy, bo nam aureole na stół spadną i wtedy dopiero zrobimy zamieszanie – dodał Krzyś.

- Może powinniśmy nasze aureolki zostawić w szatni, wtedy na pewno nic by nam z główek nie spadło – roześmiał się Kubuś.

                 Cały zespól operacyjny był bardzo zdziwiony, bo jeszcze żadna operacja nie przebiegała tak szybko i sprawnie.

- To dziwne, wydaje mi się, jakby ktoś do ucha mi szeptał co mam robić. A narzędzia, jakby mi same wskakiwały do ręki – powiedział Doktor- Chirurg. No zrobione…




- Proszę Pani, kolano jest już jak nowe –  powiedział po skończonej operacji Doktor-Chirurg.

- Operacja przebiegła pomyślnie. Jakby pilnowały Pani dobre anioły – dodał wychodząc z Sali.

- Panie Doktorze, żeby pan wiedział… - zaśmiała się cichutko Krzysiowa Mama.

- Synku, dziękuję Ci bardzo, że byłeś przy mnie. I tobie Aniołkowa Bando też dziękuję – Mama Krzysia szepnęła cichutko zapadając w sen.


**********
Bohaterem dzisiejszej opowieści jest nowy Anielski Przyjaciel Kubusia - Krzyś.
Krzysia i Jego cudownych Rodziców możecie poznać tutaj. 
A opowieśc miała swój poczatek od komentarza Mamy Krzysia pod jednym z jej postów :-)

czwartek, 31 października 2013

Nasi Święci balują w Niebie...

Zawsze lubiłam Wszystkich Świętych. Lubię ten czas zadumy i wspomnień o bliskich, którzy już odeszli. Lubię blask tysięcy światełek rozświetlających listopadową noc i mówiących: "Jesteśmy, myślimy, pamiętamy..."

Od dwóch lat, ten dzień stał się jeszcze ważniejszy. To święto naszego Kropka i Aniołkowej Bandy. Bo jesteśmy rodzicami Małych Świętych...

Pamiętam słowa księdza na pogrzebie Kubusia: Przyjęło się nazywać zmarłe dzieci Aniołami, ale One Aniołami nie są. Pan Bóg postawił Je jeszcze wyżej... One są waszymi Świętymi... Możecie być dumni, bo jesteście rodzicami Świętego..."



Jutro, nasze Dzieci, z radością będa tańczyć na niebieskich łąkach i z uśmiechem podśpiewywać: "Jestem Świętym..."


Aniołkowa Bando... pamiętamy [*]


wtorek, 15 października 2013

Kubusiowe opowieści - Chcę już być Starszakiem

- Chłopaki, jak już mam aniołkowe dwa latka, to chyba już mogę być starszakiem? - zapytał  Kubuś, siedząc nad ostatnim kawałkiem urodzinowego tortu.
- Kropek, chyba  jesteś jeszcze trochę za mały - odpowiedziały po chwili zastanowienia Anielskie Starszaki.
- Ale ja już potrafię wszystko co powinien umieć Aniołek - Kubuś nie dawał za wygraną.
- Kubusiu a ten śnieg w kwietniu? Kwiecień to już wiosna, a ty zesłałeś śnieg na Ziemię - zaśmiały się Anielskie Dziewczynki.
- Ale  moja mama mówiła, że kocha zimę. I zima ze śniegiem to może być cały rok - tłumaczył Aniołkowej Bandzie Kubuś.
- Kropek!!!!! - Wszystkie Aniołki smiały się tak bardzo, że aż aureolki pospadały im z główek.
- Noooo dobra, moze zostane starszakiem za rok., bycie maluchem nie jest takie złe - powiedział do siebie Kubuś, śmiejąc się cichutko.











***********************
I znowu dzisiaj w myślach, widziałam Kubusiowe przyjęcie, z ogromnym czekoladowym tortem. I chęć mojego Kropka, żeby być już Starszakiem :-)

wtorek, 8 października 2013

Kubusiowe opowieści - Aniołkowe Święto

 - Zobaczcie, zobaczcie!!! Coś się dzieje na Ziemi!!!! Nasze mamusie ciągle o czymś rozmawiają, ciągle coś do siebie piszą, coś kupują... - Kubuś głośno wzywał Aniołkową Bandę na niebieską chmurkę.
- Przecież niedługo nasze Święto -oznajmili głośno Piotruś i Karolek, którzy najdłużej mieszkali w Niebie.
- Nasze Święto? - dziwiły się Aniołkowe Maluchy
- Mamy urodziny i aniołkowe urodziny, ale o żadnym innym aniołkowym święcie to nie wiemy.

Karolek i Piotruś usadowili się wygodnie na chmurce i zaczęli opowiadać o aniołkowym święcie.
- To się nazywa Dzień Dziecka Utraconego
- Ja wcale nie czuję się utracony - krzyknął głośno Kubuś, tupiąc dodatkowo nóżką.- Moja Mama mówi, że jestem ukochany. Jak się miałem utracić? Przecież cały czas jestem przy Mamusi i przy Tatusiu i przy Bracie też ciągle jestem.
- Kropek nie denerwuj się, bo to nie ładnie. Aniołki się nie denerwują i nie krzyczą i nie tupią nózkami - Dziewczynki uspokajały zdenerwowanego Kubusia.
- My wiemy, że Nasze Mamusie i Tatusiowie i Bracia i Siostry czują naszą obecność, ale tak się to święto nazywa i już.

Aniołkowa Banda z niecierpliwością czekała co się stanie. Codziennie, wszyscy obserwowali przygotowania do Ważnego Dnia.

W końcu nadszedł Świąteczny Dzień. Aniołki przecierały oczy ze zdumienia.  Ze wszystkich krańców Ziemi połynęły do Nieba kolorowe baloniki i tysiące migoczących światełek. A do każdego z nich Aniołkowe Mamy włożyły swą miłość i tęsknotę.

Aniołki jeszcze długo, długo w nocy biegały po niebieskich chmurkach, bawiąc się swoimi balonikami. A kiedy zmęczone ułożyły się do snu pod puchowymi kołderkami na ich Anielskich twarzyczkach widniał słodki uśmiech.






*********

Kiedy dzisiaj rano jechałam do pracy, w mojej głowie uporczywie pojawiała się myśl o DDU, przecież to już za tydzień. I nieustannie wyobrażałam sobie co tego dnia będą robić nasze Dzieci, TAM, wysoko, w górze. I ciągle jakbym słyszała głos Kubusia: Ja przecież nie jestem utracony, ja jestem ukochany...

Od dzisiaj 15 października będzie dla mnie Dniem Dziecka Ukochanego. Bo przecież jeśli się kogoś kocha, ten ktoś nie odchodzi...

środa, 18 września 2013

Kubusiowe opowieści - Jesień

Na Ziemi robiło się coraz bardziej szaro i ponuro, a dni stawały się coraz krótsze. Nawet słońce było lekko zaspane i z trudem przebijało się przez ciężkie, deszczowe chmury.

Aniołkowa Banda siedziała na niebieskiej chmurce i gorąco nad czymś dyskutowała:
-Szaro się jakoś na Ziemi zrobiło, a u nas jest tak pieknie i kolorowo.
- I nasze mamy znowu się smucą, że jesień się zbliża.
- A przecież jesień też może być kolorowa.
- A nie możemy pokolorować jesieni? - zapytał sie mały Filipek - Jak mieszkałem na Ziemi, to razem z moją mamą kolorowałem kredkami...

-Filipku, ponieważ wiesz wszystko o kolorowaniu, to dzisiaj będziesz nami dowodził - zadecydowały Aniołki.
- Ale my przecież nie mamy kredek- zmartwionym głosem powiedział Kubuś.
- Przecież jesteśmy Aniołkami i kredki nam niepotrzebne - odpowiedział dumny ze swej funkcji Filipek.
- Aniołkowa Bando ruszamy do kolorowania!!! Tylko pamiętajcie dziewczynki, żadnego różu! Ma być pięknie i jesiennie!

Aniołkowa Banda z szumem skrzydełek ruszyła na Ziemię. Tam, gdzie pojawił się mały Aniołek, wszystko zaczęlo się zmieniać w mgnieniu oka. Drzewa zaczęly skrzyć się złotem,brązem i czerwienią. Pod drzewami Aniołki rozesłały dywan z jesiennych liści, przetykany brązem kasztanów. W lasach zrobiło sie fioletowo od kwitnących wrzosów. A każde zgubione piórko z anielskich skrzydełek stawało się natychmiast białymi nitkami babiego lata. Nawet słońce zbudziło się i wyjrzało zza deszczowych chmur.

Aniołki pracowały bez wytchnienia. Po skonczonej pracy, zmeczone ale szczęsliwe wróciły na swą chmurkę i obserwowały co się stanie.


Rankiem, Aniołkowe Mamy wyjrzały przez swe okna i aż przetarły oczy ze zdumienia. Zamiast codziennej szarości ujrzały świat pełen kolorów.


-Widać w tym rączki naszych Aniołków – każda z nich pomyślała dokładnie to samo, a uśmiech rozświetlił ich twarze.
-Teraz na pewno polubimy jesień…





piątek, 19 lipca 2013

Kubusiowe opowieści - Wielka Misja Wojtusia

Aniołkowa Banda bawiła się wesoło. Nagle Kubuś zobaczył, że na jednej z chmurek siedzi samotnie smutny Aniołek.

-Wojtusiu chodż się z nami bawić. Możemy pograć w piłkę albo pościgać się z wiatrem
- Ja dzisiaj nie chcę się bawić, bo chyba mam zmartwienie - odpowiedział Wojtuś.
- Wojtek, no co ty... zmartwienie w Niebie? Przecież tu nie ma zmartwień.
- Ale ja nie mam zmartwienia w Niebie. To znaczy mam, ale nie tutaj.

Kubuś nie czekał dłużej, tylko głośno wezwał na pomoc resztę Aniołków. 
- Wojtek, a teraz siadaj tutaj na chmurce i szybko mów gdzie masz to zmartwienie.
- Moja mama jest taka smutna... I przestała sie usmiechać... i jak nikt nie widzi to płacze - opowiadał kolegom zmartwiony Wojtuś. 
- A ja nie chcę, żeby mama płakała. Chcę żeby się cały czas usmiechała, bo wtedy jest najpiekniejsza na całym świecie - kontynuował opowieść Aniołek.
- Wojtek skrzydełka do góry, popraw sobie aureolkę i ruszamy na Ziemię! - zawołały głośno wszystkie Aniołki.

Wojtusiowa Mama siedziała nad jeziorem. Towarzyszył jej ubrany w czarną pelerynę pan Smutek. Oczy Mamy były pełne łez, a serce rozdzierała tęsknota.
- Wojtusiu, pomóż mi - szeptała cicho. 
-Naucz mnie znowu się uśmiechać i podaruj mi radość.

Nagle wokół Wojtusiowej Mamy pojawiły się małe Aniołki. Otoczyły Mamę Anielskim kręgiem.
- Wojtusiu, to twoje zadanie, ale nie martw się jak będzie trzeba na pewno ci pomożemy.

Wojtuś podszedł do Mamy. Wdrapał się na jej kolana i mocno do Niej przytulił.
- Mamo, to ja, Wojtuś. Nie możesz mnie zobaczyć, ale w sercu możesz mnie usłyszeć...

Mama nagle podniosła głowę i zdziwiona rozejrzała się wokół siebie. Nikogo obok niej nie było, ale wyraźnie słyszała głos swojego maleńkiego Synka. 
- Mamo, tam gdzie teraz mieszkam jest cudownie. Mam mnóstwo kolegów i koleżanek i bawimy się razem na niebieskich chmurkach. Kiedy przyjdzie czas, spotkamy się wszyscy razem i już nigdy się nie rozstaniemy. A teraz musisz być dzielna i znowu musisz się uśmiechać.

Wojtuś przytulił mocno mamę, ucałował jej policzek i zsunął się z kolan. 
- A teraz chyba muszę sobie jeszcze z kimś porozmawiać - powiedział do siebie i podszedł do pana Smutka.

-Panie Smutku chyba już czas na Ciebie. Idź sobie daleko i nie wracaj, bo mojej Mamie niepotrzebny taki towarzysz. tutaj nie ma dla ciebie miejsca.

Pan Smutek rozejrzał się smutnym wzrokiem, uśmiechnął się smutno i smutnym głosem powiedział;
- Z takimi opiekunami Pan Smutek nie wygra. Nie martwcie się, już sobie uciekam.

Aniołki z uśmiechem patrzyły jak Pan Smutek owija się swoją czarną peleryną i znika.

- A może zamiast Pana Smutku znajdziemy dla Wojtusiowej mamy inną towarzyszkę? - zaproponował Kubuś.- Chyba wiecie kogo mam na myśli?

I nagle Aniołkowa Banda zniknęła, a kiedy znowu pojawiła się obok Wojtusiowej Mamy towarzyszyła im ubrana w tęczowe szaty Pani Nadzieja.

Od tej chwili na twarzy Wojtusiowej Mamy coraz częściej zaczął gościć uśmiech a w jej sercu zapanował spokój. 

A gdy Pan Smutek próbował się zbliżyć, Pani Nadzieja okrywała Wojtusiową Mamę swoim tęczowym płaszczem i szeptała jej do ucha obietnice spotkania z Wojtusiem.



**********
Nasze Aniołki zawsze są przy nas i mogą przynieść naszym sercom spokój... Musimy im tylko na to pozwolić...