Na co dzień staram się nie myśleć "co by było, gdyby..." Przestałam zadawać sobie pytanie "dlaczego", bo wiem, że do końca życia i tak nie dostanę na nie odpowiedzi.
Dzisiaj pozwolę sobie na łzy, a siłę schowam głęboko w kąt...
29 czerwca, godzina 9.40...
Synku właśnie skończyłbyś 4 latka...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje Dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje Dzieci. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 czerwca 2015
środa, 9 lipca 2014
Obiecałam...
Czy można cieszyć się życiem po śmierci dziecka? Można, szczególnie wtedy kiedy ostatnimi słowami jakie kieruje się do odchodzącego dziecka są: " Możesz iść Synku. Mama Ci obiecuje, że da radę..."
Kiedy minął czas łez i ciągłych pytań "Dlaczego?", przyszła chwila na wypełnienie złożonej Kropkowi obietnicy.
Prawie trzy dni śmiechu (chociaż łzy się też pojawiły) podczas spotkania Wczesnych Mam u Agatki dwa lata temu :-)
Tańce do upadłego na weselu Kasi :-)
Wyjazdy na Mazury, bo właśnie tam, a nie w górach obecność Kropka czuję najmocniej :-)
Babskie wieczory i rozmowy z cyklu: Co też Kropek-Aktywista robi w Aniołkowie? Okraszone wybuchami śmiechu, bo przychodzą do głowy różne pomysły ( W końcu Kropek to nieodrodny Syneczek Mamusi) :-)
W zamian za to, Kubuś przekazuje "drobne prezenty". Chmurkę w kształcie serca na niebieskim niebie...
Tęczę, która pojawia się nie wiadomo skąd... Albo deszcz z chmur, których nie ma...
Najważniejszym darem jest spokój, bo wiem, że Kubuś jest szczęśliwy w Aniołkowie...
A kiedy przychodzą gorsze chwile i nie mogę opanować łez tęsknoty, wyobrażam sobie, że Kubuś wyjechał na długie wakacje... A może to my jesteśmy na urlopie, skoro wierzymy że właśnie TAM, w Aniołkowie jest nasz prawdziwy dom... A kiedy nasze ziemskie lato się skończy i wrócimy do domu, wierzę, że Kropek, który wtedy już pewnie będzie Jakubem, powie: " Dałaś radę, Mamo"
Kiedy minął czas łez i ciągłych pytań "Dlaczego?", przyszła chwila na wypełnienie złożonej Kropkowi obietnicy.
Prawie trzy dni śmiechu (chociaż łzy się też pojawiły) podczas spotkania Wczesnych Mam u Agatki dwa lata temu :-)
Tańce do upadłego na weselu Kasi :-)
Wyjazdy na Mazury, bo właśnie tam, a nie w górach obecność Kropka czuję najmocniej :-)
Babskie wieczory i rozmowy z cyklu: Co też Kropek-Aktywista robi w Aniołkowie? Okraszone wybuchami śmiechu, bo przychodzą do głowy różne pomysły ( W końcu Kropek to nieodrodny Syneczek Mamusi) :-)
W zamian za to, Kubuś przekazuje "drobne prezenty". Chmurkę w kształcie serca na niebieskim niebie...
Tęczę, która pojawia się nie wiadomo skąd... Albo deszcz z chmur, których nie ma...
Najważniejszym darem jest spokój, bo wiem, że Kubuś jest szczęśliwy w Aniołkowie...
A kiedy przychodzą gorsze chwile i nie mogę opanować łez tęsknoty, wyobrażam sobie, że Kubuś wyjechał na długie wakacje... A może to my jesteśmy na urlopie, skoro wierzymy że właśnie TAM, w Aniołkowie jest nasz prawdziwy dom... A kiedy nasze ziemskie lato się skończy i wrócimy do domu, wierzę, że Kropek, który wtedy już pewnie będzie Jakubem, powie: " Dałaś radę, Mamo"
I jak się nie uśmiechać, kiedy dostaje się taaaaki prezent od Synka :-)
niedziela, 29 czerwca 2014
Co potrafi trzylatek...
Co potrafi trzylatek:
- Trzylatek jest ciekawy świata
- Trzylatek całkiem nieźle mówi
- Trzylatek potrafi się skupić
- Trzylatek próbuje być samodzielny
- Trzylatek korzysta z toalety
- Trzylatek ma coraz sprawniejsze rączki
- Trzylatek biega, skacze, lubi ruch
- Trzylatek interesuje się innymi dziećmi
Co potrafi trzyletni Kubuś:
- Pilnuje żebyśmy wrócili bezpiecznie do domu z każdej, nawet najkrótszej podróży
- Znakomicie poleruje gwiazdki, żeby świeciły pięknie na nocnym niebie
- Majsterkuje nieustannie przy śniegowych chmurkach (oby tylko nie zdarzył się śnieg w lipcu)
- W mgnieniu oka pokonuje dystans Aniołkowo - Ziemia
- Chroni Brata przed wszelkimi kontuzjami
- Potrafi przegonić Pana Smutka i sprowadzić Panią Nadzieję
I chociaż niewidoczny dla oczu, jest z nami w każdej sekundzie życia....
Jestem dumna ze swojego Trzylatka :-)
- Trzylatek jest ciekawy świata
- Trzylatek całkiem nieźle mówi
- Trzylatek potrafi się skupić
- Trzylatek próbuje być samodzielny
- Trzylatek korzysta z toalety
- Trzylatek ma coraz sprawniejsze rączki
- Trzylatek biega, skacze, lubi ruch
- Trzylatek interesuje się innymi dziećmi
Co potrafi trzyletni Kubuś:
- Pilnuje żebyśmy wrócili bezpiecznie do domu z każdej, nawet najkrótszej podróży
- Znakomicie poleruje gwiazdki, żeby świeciły pięknie na nocnym niebie
- Majsterkuje nieustannie przy śniegowych chmurkach (oby tylko nie zdarzył się śnieg w lipcu)
- W mgnieniu oka pokonuje dystans Aniołkowo - Ziemia
- Chroni Brata przed wszelkimi kontuzjami
- Potrafi przegonić Pana Smutka i sprowadzić Panią Nadzieję
I chociaż niewidoczny dla oczu, jest z nami w każdej sekundzie życia....
Jestem dumna ze swojego Trzylatka :-)
piątek, 27 czerwca 2014
Zostały zdjęcia i nasza piosenka...
Za dwa dni 3 urodziny Kropka... Tylko znowu serce będzie bolało, że urodzinowe świeczki Kubuś zdmuchnie w Aniołkowie w towarzystwie Aniołkowej Bandy, a nie tutaj- na Ziemi...
Nam zostały zdjęcia i piosenka...
Pamiętasz Kropku jak pukałeś w brzuszek, kiedy słyszałeś "Króla Lwa"?
Posyłam do Nieba całą naszą miłość... I zaśpiewam Ci jeszcze raz... Mój ukochany Anielski trzylatku...
Nam zostały zdjęcia i piosenka...
Pamiętasz Kropku jak pukałeś w brzuszek, kiedy słyszałeś "Króla Lwa"?
Posyłam do Nieba całą naszą miłość... I zaśpiewam Ci jeszcze raz... Mój ukochany Anielski trzylatku...
niedziela, 1 czerwca 2014
Dzień o smaku słodko-gorzkim
Gdybym chciała określić smak życia, to powiedziałabym, że składa się z dni o pięciu smakach. Są słodkie dni radości... gorzko smakujące dni pełne tęsknoty... kwaśne dni gdy się złościmy, pikantnie smakuje namiętność... i słone dni, kiedy nasze oczy wypełniają się łzami tęsknoty...
Dzisiejszy dzień ma smak słodko gorzki...
Dzień Dziecka - to jeden z tych dni w życiu Aniołkowego Rodzica, kiedy serce boli bardziej, a łzy płyną mocniej. Może się wydawać, że ci, którzy mają swoje dzieci również tutaj przechodzą to łatwiej. Nie jest łatwiej... Jest inaczej... Ale serce boli równie mocno...
Słodki smak dzisiejszego dnia zapewnia nam radość ziemskich dzieci. Wszystkie "ochy" i "achy" na widok prezentów i niespodzianek przygotowanych na ten dzień.
Ale jako Aniołkowi Rodzice nie zapominamy również o swoich Aniołkowych Dzieciach. Tego dnia kamienie iskrzą się kolorami maskotek... Cmentarną ciszę przerywa szum wiatraczków i powiewających na wietrze baloników. Anielskie Dziewczynki dostają tak jak ich ziemskie siostrzyczki swoje lalki. A na nagrobkach Aniołkowych Chłopców stoją dumnie czterokołowe pojazdy.
Dla nas, Aniołkowych Rodziców rzeczą naturalną jak oddychanie jest obdarowywanie Aniołkowych Dzieci na równi z tymi Ziemskimi...
Tylko podczas wizyty na cmentarzu wkrada się w słodycz tego dnia gorzki smak tęsknoty i słony smak łez...
Pytania rodzące się w głębi udręczonego bólem serca... Czy One widzą... Czy może ciemną nocą wyfruną ze swoich chmurkowych łóżeczek w Aniołkowie, by swoimi rączkami dotknąć misia, pojeździć po nagrobkach samochodzikami, zakręcić w ciszy nocy skrzydłami wiatraczka...
Jest słodko gorzko...
*****************
Kochane Dzieciaki, niezależnie od tego czy przytulacie się do nas w tej chwili, czy spoglądacie na nas z Aniołkowa, przesyłamy Wam dzisiaj milion buziaków :***
Dzisiejszy dzień ma smak słodko gorzki...
Dzień Dziecka - to jeden z tych dni w życiu Aniołkowego Rodzica, kiedy serce boli bardziej, a łzy płyną mocniej. Może się wydawać, że ci, którzy mają swoje dzieci również tutaj przechodzą to łatwiej. Nie jest łatwiej... Jest inaczej... Ale serce boli równie mocno...
Słodki smak dzisiejszego dnia zapewnia nam radość ziemskich dzieci. Wszystkie "ochy" i "achy" na widok prezentów i niespodzianek przygotowanych na ten dzień.
Ale jako Aniołkowi Rodzice nie zapominamy również o swoich Aniołkowych Dzieciach. Tego dnia kamienie iskrzą się kolorami maskotek... Cmentarną ciszę przerywa szum wiatraczków i powiewających na wietrze baloników. Anielskie Dziewczynki dostają tak jak ich ziemskie siostrzyczki swoje lalki. A na nagrobkach Aniołkowych Chłopców stoją dumnie czterokołowe pojazdy.
Dla nas, Aniołkowych Rodziców rzeczą naturalną jak oddychanie jest obdarowywanie Aniołkowych Dzieci na równi z tymi Ziemskimi...
Tylko podczas wizyty na cmentarzu wkrada się w słodycz tego dnia gorzki smak tęsknoty i słony smak łez...
Pytania rodzące się w głębi udręczonego bólem serca... Czy One widzą... Czy może ciemną nocą wyfruną ze swoich chmurkowych łóżeczek w Aniołkowie, by swoimi rączkami dotknąć misia, pojeździć po nagrobkach samochodzikami, zakręcić w ciszy nocy skrzydłami wiatraczka...
Jest słodko gorzko...
*****************
Kochane Dzieciaki, niezależnie od tego czy przytulacie się do nas w tej chwili, czy spoglądacie na nas z Aniołkowa, przesyłamy Wam dzisiaj milion buziaków :***
Rodzice Kropka
********************
Kochani, zerknijcie również na blog Rodziców Krzysia i przeczytajcie przepiękny wpis z okazji Dziecięcego Święta
środa, 2 kwietnia 2014
poniedziałek, 1 lipca 2013
Kubusiowe urodziny
W sobotę mój Kropek skończył dwa latka. Nie chcę pisać "skończyłby"... Chociaż nie widzę mojego Synka, wierzę, że jest blisko mnie... Niewidzialny, ale zawsze obecny...
Nie było świeczek, ani tortu, ale były kwiaty i zabawki... I mnóstwo gości... Dziadkowie, Ciocie, Wujek. O Kubusiu pamiętały też Wczesne Ciocie i Ciocie Aniołkowe... Dla tak wielu osób Kubuś był i jest kimś ważnym...
Ciekawe jak wyglądały urodziny Kropka, tam w Niebie... Pewnie był ogromniasty tort i dwie świeczki... I Aniołkowa Banda pewnie była... i były szaleństwa i zabawy na niebieskich chmurkach...
Kubusiu, posyłam Ci do Nieba całą moją miłość, bo śmierć to zbyt mało, aby przestać kochać [*]
Nie było świeczek, ani tortu, ale były kwiaty i zabawki... I mnóstwo gości... Dziadkowie, Ciocie, Wujek. O Kubusiu pamiętały też Wczesne Ciocie i Ciocie Aniołkowe... Dla tak wielu osób Kubuś był i jest kimś ważnym...
Ciekawe jak wyglądały urodziny Kropka, tam w Niebie... Pewnie był ogromniasty tort i dwie świeczki... I Aniołkowa Banda pewnie była... i były szaleństwa i zabawy na niebieskich chmurkach...
Kubusiu, posyłam Ci do Nieba całą moją miłość, bo śmierć to zbyt mało, aby przestać kochać [*]
czwartek, 27 czerwca 2013
Gipsowo
We wtorek wróciłam po swoich 24 h z pracy do domu. Moje jedyne marzenie - wykapać się i chociaż godzina drzemki. Zdążyłam usiąść, kiedy zadzwonił telefon. (nienawidzę nieznajomych telefonów, szczególnie po pracy). W słuchawce głos szkolnej pielęgniarki: "Dzieńdobry. Właśnie mam w gabinecie Igora. Uraz na lekcji W-Fu. Upadł barkiem podczas gry w piłkę." Wlosy na głowie podniosły mi się do góry. Zdążyłam tylko powiedzieć, żeby pielęgniarka dała mi 20 minut na jako - takie ogarnięcie się i zaraz będę w szkole.
Biegiem pod prysznic, kawa w locie coby matka po drodze nie padła i do szkoły. Dobrze, że zanim dotarłam do gimnazjum, pielęgniarka zdążyła wyciągnąć kartę w przychodni.
Wizyty w Poradni Chirurgicznej z numerkiem zbliżającym się do 50, szczególnie we wtorek (dzień targowy) wymagają od pacjentów silnych nerwów i końskiego zdrowia. Na szczęście Igor, jako dziecko (przepraszam Synu) ze świeżym urazem został przyjęty bardzo szybko
Diagnoza: złamanie obojczyka prawego. Miękki Desault i konieczność konsultacji u chirurga dziecięcego.
Konsultację zaliczyliśmy dzisiaj. Wynik: 4 tygodnie wakacji z tak zwanej "grzywki"- Igorek zaopatrzony został w gipsową zbroję. Dobrze, że obyło się bez hospitalizacji. Za tydzień wizyta kontrolna.
Wczoraj siedząc z Dziewczynami, zgodnie stwierdziłyśmy, że przed feriami i wakacjami, Igora profilaktycznie zamykać trzeba na cztery spusty w domu.
Dlaczego? Półtora roku temu, dzień przed feriami zimowymi Synio nabył gipsiku na nodze, w tym- roku złamany obojczyk.
Chwilowo matka nie ma czasu na "myślenie" bo opieka nad połamanym nastolatkiem płci męskiej do łatwych nie należy...
Biegiem pod prysznic, kawa w locie coby matka po drodze nie padła i do szkoły. Dobrze, że zanim dotarłam do gimnazjum, pielęgniarka zdążyła wyciągnąć kartę w przychodni.
Wizyty w Poradni Chirurgicznej z numerkiem zbliżającym się do 50, szczególnie we wtorek (dzień targowy) wymagają od pacjentów silnych nerwów i końskiego zdrowia. Na szczęście Igor, jako dziecko (przepraszam Synu) ze świeżym urazem został przyjęty bardzo szybko
Diagnoza: złamanie obojczyka prawego. Miękki Desault i konieczność konsultacji u chirurga dziecięcego.
Konsultację zaliczyliśmy dzisiaj. Wynik: 4 tygodnie wakacji z tak zwanej "grzywki"- Igorek zaopatrzony został w gipsową zbroję. Dobrze, że obyło się bez hospitalizacji. Za tydzień wizyta kontrolna.
Wczoraj siedząc z Dziewczynami, zgodnie stwierdziłyśmy, że przed feriami i wakacjami, Igora profilaktycznie zamykać trzeba na cztery spusty w domu.
Dlaczego? Półtora roku temu, dzień przed feriami zimowymi Synio nabył gipsiku na nodze, w tym- roku złamany obojczyk.
Chwilowo matka nie ma czasu na "myślenie" bo opieka nad połamanym nastolatkiem płci męskiej do łatwych nie należy...
niedziela, 26 maja 2013
Mamą być
Gdyby ktoś mnie zapytał co jest moim życiowym osiągnięciem, odpowiem: to, że jestem mamą...
To nic, że mojemu macierzyństwu oprócz radości towarzyszy smutek i żałoba. Jestem mamą dwóch cudownych Synów. Igor daje mi radość tutaj na ziemi. Kubuś, mój Aniołek, czeka na mnie po drugiej stronie...
Obaj moi Synowie są największym cudem, jaki przydarzył mi się w życiu... Igor nauczył mnie cierpliwości... Dzięki Kubusiowi zrozumiałam, że miłośc jest silniejsza od samej śmierci...
I nie ma nic piękniejszego niż słowa dziecka: " Mamo, kocham Cię..."
Kochane Mamy w dniu naszego Święta życzę Wam, aby spełniły się wszystkie wasze marzenia- te duże i te całkiem malutkie...
To nic, że mojemu macierzyństwu oprócz radości towarzyszy smutek i żałoba. Jestem mamą dwóch cudownych Synów. Igor daje mi radość tutaj na ziemi. Kubuś, mój Aniołek, czeka na mnie po drugiej stronie...
Obaj moi Synowie są największym cudem, jaki przydarzył mi się w życiu... Igor nauczył mnie cierpliwości... Dzięki Kubusiowi zrozumiałam, że miłośc jest silniejsza od samej śmierci...
I nie ma nic piękniejszego niż słowa dziecka: " Mamo, kocham Cię..."
Kochane Mamy w dniu naszego Święta życzę Wam, aby spełniły się wszystkie wasze marzenia- te duże i te całkiem malutkie...
czwartek, 16 maja 2013
30
Całe życie Kubusia zamknęło się w 30 zdjęciach... Dwa pierwsze zrobił Rafał kilka godzin po urodzeniu... Boże, jak bardzo się baliśmy, że będą to jedyne zdjęcia naszego Synka...
Kiedy Kubuś awansował z inkubatora do prawdziwego łóżeczka miało się rozpętać fotograficzne szaleństwo...
Zdążyłam zrobić jedynie 30 zdjęć...
Z jednej strony tylko 30, bo przecież zdjęciami Kropka miałam zapełnić kilka albumów... Z drugiej strony aż 30... Wiem ,że są Aniołkowe, dla których jedyną pamiątką jest zdjęcie USG... Ja miałam to szczęście, że moje Dziecko było z nami trzy i pół miesiąca....
30 zdjęć schowanych głęboko w czeluściach komputera, bo mimo upływu czasu nie jestem w stanie oglądać ich spokojnie, bo każda fotografia nieustannie uświadamia mi ogrom mojej straty...
Modlę się, ąby przyszedł czas, kiedy będę gotowa wydrukować chociaż jedno z nich i postawić obok zdjęcia Igora...
30 zdjęć....
Kiedy Kubuś awansował z inkubatora do prawdziwego łóżeczka miało się rozpętać fotograficzne szaleństwo...
Zdążyłam zrobić jedynie 30 zdjęć...
Z jednej strony tylko 30, bo przecież zdjęciami Kropka miałam zapełnić kilka albumów... Z drugiej strony aż 30... Wiem ,że są Aniołkowe, dla których jedyną pamiątką jest zdjęcie USG... Ja miałam to szczęście, że moje Dziecko było z nami trzy i pół miesiąca....
30 zdjęć schowanych głęboko w czeluściach komputera, bo mimo upływu czasu nie jestem w stanie oglądać ich spokojnie, bo każda fotografia nieustannie uświadamia mi ogrom mojej straty...
Modlę się, ąby przyszedł czas, kiedy będę gotowa wydrukować chociaż jedno z nich i postawić obok zdjęcia Igora...
30 zdjęć....
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
18 miesięcy
Dziś minęło 18 miesięcy bez Kropka... Chyba dobrze, że odsypiałam swoje 24 h pracy, bo nie miałam czasu na myślenie "Dlaczego?"... Mimo, że "przyjęłam do wiadomości" śmierć własnego dziecka, ciągle jeszcze przychodzą momenty, kiedy rozbieram wszystko na części pierwsze, a łzy po prostu płyną...
***************
skrzydła zostawione
przed drzwiami
aureola wciśnięta
między czapkę i szalik
przyszedłeś tylko na chwilę
niczym gośc z krótką wizytą
zabrałeś książkę
z ulubionymi wierszami
i tego brązowego misia
cichutko zamknąłeś
za sobą drzwi
a na niebie rozbłysła
nowa gwiazda
******************
wiem, że jesteś...
w promieniach słońca
i w kroplach deszczu
w podmuchach wiatru
i w płatkach śniegu
spadających na moją twarz
jesteś przy porannej kawie
i gdy kładę się spać
jesteś kiedy płaczę
i gdy się smieję...
chociaż Cię nie widzę
jesteś ze mną zawsze...
mój Aniele
*******************
***************
skrzydła zostawione
przed drzwiami
aureola wciśnięta
między czapkę i szalik
przyszedłeś tylko na chwilę
niczym gośc z krótką wizytą
zabrałeś książkę
z ulubionymi wierszami
i tego brązowego misia
cichutko zamknąłeś
za sobą drzwi
a na niebie rozbłysła
nowa gwiazda
******************
wiem, że jesteś...
w promieniach słońca
i w kroplach deszczu
w podmuchach wiatru
i w płatkach śniegu
spadających na moją twarz
jesteś przy porannej kawie
i gdy kładę się spać
jesteś kiedy płaczę
i gdy się smieję...
chociaż Cię nie widzę
jesteś ze mną zawsze...
mój Aniele
*******************
czwartek, 15 listopada 2012
Igor
Ma 13 lat, 7 miesięcy i 3 dni... mój pierworodny... Kocha piłkę nożną i nie cierpi odrabiania lekcji...
I jest starszym bratem...
I jest starszym bratem...
Ktoś może powiedzieć; "Jakim starszym bratem?. Przecież on jest jedynakiem..."
Czy jeśli ktoś ma młodszego brata w Niebie, nie może być starszym bratem?
piątek, 19 października 2012
Ludzie marzą o Aniołach - jednego z Nich trzymałam w swych ramionach
Nikt nie jest przygotowany na smierc własnego dziecka. Nawet kiedy lekarze, nie dają juz żadnych szans, kiedy mówią, że to już koniec serce krzyczy, że to nie prawda, że to nie może się zdarzyć... Nie mnie...
Od odejścia Kropka minął rok, 52 tygodnie, 365 długich dni i nocy...
Czy się pogodziłam? Trudno pogodzić się z odejściem Kubusia. Przyjęlam Jego śmierć do wiadomości
i staram się żyć. Minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu...
i staram się żyć. Minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu...
Naszym lekarstwem na trudne dni jest Igor - starszy Syn. To dla Niego trzeba było nauczyć się uśmiechać na nowo i cieszyć małymi sprawami.
Wierzę, że Kubuś, moj maleńki Aniołek patrzy sobie z chmurki i mówi: "tak trzymaj Mamo"
Subskrybuj:
Posty (Atom)

