Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

Stale obecni...

Mówiła że naprawdę można kochać umarłych
bo właśnie oni są uparcie obecni
nie zasypiają
mają okrągły czas więc się nie śpieszą
spokojni ponieważ niczego nie wykończyli
nawet gdyby się paliło nie zrywają się na równe nogi
nie połykają tak jak my przerażonego sensu
nie udają ani lepszych ani gorszych
nie wydajemy o nich tysiąca sądów
zawsze ci sami jak olcha do końca zielona
znają nawet prywatny adres Pana Boga
nie deklamują o miłości
ale pomagają znaleźć zgubione przedmioty
nie starzeją się odmłodzeni przez śmierć
nie straszą pustką pełną erudycji
nie łączą świętość z apetytem
bliżsi niż wtedy kiedy odjeżdżali na chwilę
przechodząc obok z niepostrzeżonym ciałem
ocalili znacznie więcej niż duszę

/Jan Twardowski/





Wszystkim naszym Bliskim, którzy odeszli, a jednak są stale obecni [*]

środa, 9 lipca 2014

Obiecałam...

Czy można cieszyć się życiem po śmierci dziecka? Można, szczególnie wtedy kiedy ostatnimi słowami jakie kieruje się do odchodzącego dziecka są: " Możesz iść Synku. Mama Ci obiecuje, że da radę..."

Kiedy minął czas łez i ciągłych pytań "Dlaczego?", przyszła chwila na wypełnienie złożonej Kropkowi obietnicy.

Prawie trzy dni śmiechu (chociaż łzy się też pojawiły) podczas spotkania Wczesnych Mam u Agatki  dwa lata temu :-)

Tańce do upadłego na weselu Kasi :-)

Wyjazdy na Mazury, bo właśnie tam, a nie w górach obecność Kropka czuję najmocniej :-)

Babskie wieczory i rozmowy z cyklu: Co też Kropek-Aktywista robi w Aniołkowie? Okraszone wybuchami śmiechu, bo przychodzą do głowy różne pomysły ( W końcu Kropek to nieodrodny Syneczek Mamusi) :-)

W zamian za to, Kubuś przekazuje "drobne prezenty". Chmurkę w kształcie serca na niebieskim niebie...
Tęczę, która pojawia się nie wiadomo skąd... Albo deszcz z chmur, których nie ma...

Najważniejszym darem jest spokój, bo wiem, że Kubuś jest szczęśliwy w Aniołkowie...

A kiedy przychodzą gorsze chwile i nie mogę opanować łez tęsknoty, wyobrażam sobie, że Kubuś wyjechał na długie wakacje... A może to my jesteśmy na urlopie, skoro wierzymy że właśnie TAM, w Aniołkowie jest nasz prawdziwy dom... A kiedy nasze ziemskie lato się skończy i wrócimy do domu, wierzę, że Kropek, który wtedy już pewnie będzie Jakubem, powie: " Dałaś radę, Mamo"


I jak się nie uśmiechać, kiedy dostaje się taaaaki prezent od Synka :-)





czwartek, 23 stycznia 2014

Gabrysi rozmowa o umieraniu

Pisałam już w jednym z pierwszych postów o jednej z dwóch "Najlepsiejszych" Przyjaciółek Kubusia - Gabrysi. Kilka dni temu zmarła Prababcia Gabi. Po pierwszych łzach takie mniej więcej (znam je tylko z relacji Gosi) słowa usłyszała jej mama:
" Babcia jest już z Kubusiem. On na pewno po nią wyszedł i teraz wszystko jej pokaże. Kuba się Babcią zaopiekuje i teraz będzie miał w Niebie jeszcze jedną babcię"

Gabi wypowiadała te słowa z niezachwianą wiarą w głosie...

Niesamowita jest dla mnie pewność dziecka, że śmierć nie jest końcem, a jedynie początkiem czegoś nowego...



środa, 13 listopada 2013

Nosimy w sobie ostatnie pożegnanie

Wpadła mi w ręce "babska" gazetka. I właśnie tam, wśród "historii z życia wziętych" znalazłam wypowiedź ks. Jacka Stryczka (prezesa Stowarzyszenia Wiosna), który o odchodzeniu naszych bliskich powiedział tak:

Zapewne, w sercu bliskich wciąż pojawiały się pytania: czy zrobiliśmy wszystko? a może mogliśmy więcej?
A ja zadam pytanie: czy nie za dużo?

Przyglądając się życiu i śmierci, mam na ten temat jasny pogląd: mamy prawo żyć, ale mamy też prawo umrzeć. Ponieważ od początku życia wiemy, że umrzemy, stoi przed nami wyzwanie, aby się do śmierci przygotować. Wiemy również, że nasi bliscy będą umierali.

Tak naprawdę nosimy w sobie ostatnie pożegnanie. Gdy przychodzimy na cmentarz to właściwie naszych bliskich już tam nie ma. Są prochy, ale nie człowiek. Na cmentarzu jest jednak ostatnie pożegnanie. Raczej porozumienie dusz niż ciał.

(...) Kocham Cię. Wiem, że kiedyś umrzesz, ale ja nie przestanę cię kochać. Nie przestaniemy cię kochać! - tak wypowiedziana miłość, ma moc dawania uśmiechu. I nie jest dokładaniem cierpienia.

Miłość zawsze pozostanie miłością. Szantaż (nie pozwolę ci odejść, nie możesz umrzeć) nie jest wyrazem miłości. Miłość ma to do siebie, że jest potężniejsza niż śmierć.


Wiem, że nie każdy zgodzi się z tymi słowami. Sama miałam problem z akceptacją faktu, że Kubuś odchodzi. Słowa "możesz odejść Synku, jeśli tylko chcesz" Były najtrudniejszymi słowami, jakie może wymówić matka. Długo musiałam mierzyć się z myślami, że gdybym nie wypowiedziała tych słów, to zdarzyłby się cud i Kubuś byłby z nami... Dzisiaj jednak wiem, że mój Kropek wybrał swoją drogę... On po prostu chciał odejść... A ja z miłości musiałam mu na to pozwolić

czwartek, 31 października 2013

Nasi Święci balują w Niebie...

Zawsze lubiłam Wszystkich Świętych. Lubię ten czas zadumy i wspomnień o bliskich, którzy już odeszli. Lubię blask tysięcy światełek rozświetlających listopadową noc i mówiących: "Jesteśmy, myślimy, pamiętamy..."

Od dwóch lat, ten dzień stał się jeszcze ważniejszy. To święto naszego Kropka i Aniołkowej Bandy. Bo jesteśmy rodzicami Małych Świętych...

Pamiętam słowa księdza na pogrzebie Kubusia: Przyjęło się nazywać zmarłe dzieci Aniołami, ale One Aniołami nie są. Pan Bóg postawił Je jeszcze wyżej... One są waszymi Świętymi... Możecie być dumni, bo jesteście rodzicami Świętego..."



Jutro, nasze Dzieci, z radością będa tańczyć na niebieskich łąkach i z uśmiechem podśpiewywać: "Jestem Świętym..."


Aniołkowa Bando... pamiętamy [*]


środa, 11 września 2013

Znalezione przez Wiolę

"Pan zabrał go nie dlatego, by wyrządzić nam krzywdę, ale dlatego, że bardzo go umiłował i nie mógł się doczekać, aż spotka się z nim w niebie"

czwartek, 15 sierpnia 2013

Aniołkowi widzą więcej?

Wiem, że niektórzy zagorzali racjonaliści, którzy wierzą tylko i wyłącznie w "szkiełko i oko" z wymownym spojrzeniem i pobłażliwą miną popukają się w czoło czytając niektóre wypowiedzi Aniolkowych...

Wiem że ktoś, kto widzi jak się rozmawia z wiatraczkiem może się zastanawiać się czy jesteśmy w pełni władz umysłowych...

A może po prostu jest tak, że Aniołkowi widzą więcej... Może nasze Dzieci, przechodząc na drugą stronę zostawiły nam w darze możliwość widzenia niewidzialnego... Może miłość jest kluczem, dzięki któremu możemy zajrzeć za drzwi oddzielające nasze światy...

Może to właśnie Mama Krzysia ma rację pisząc pięknie o tym skąd wzięły się gwiazdy...
Może nie przypadkiem Mama Anielskich Bliźniaków przeżywa podczas pobytu na cmentarzu taką historię:
"Wczoraj z mężem chyba też dostaliśmy znak od chłopaków. Wieczorem pojechaliśmy na cmentarz, za chłopcami jest grobek dziewczynki z 92r. cały był zarośnięty trawą i od jakiegoś czasu mi to nie dawało spokoju. Wczoraj postanowiłam go doprowadzić do porządku. Nie wiem ile czasu tam nikogo nie było, ale trawa się tak zakorzeniła, że ciężko ja było wyrwać... i z pomocą nadszedł P. Zaczął ciachać i wyrywać trawę, a ja ją składałam na kupkę, żeby ją wynieść do kosza. I nagle P. mówi "oooooo jaszczurka" patrze, patrze ale nic nie widzę, i pytam "gdzie?" a P. "no tutaj zobacz" no i faktycznie była mała jaszczureczka, więc ją złapałam i mówię do P. że zaniosę do chłopców, to będą sie cieszyć, że mama im jaszczurkę złapała... położyłam ja Kaspiankowi i nagle słyszę P. "zobacz miśku druga jaszczurka, ale zbieg okoliczności, że akurat tutaj sobie siedziały" no to ja podeszłam i bez trudu ją chwyciłam, praktycznie sama wlazła na rękę, i zaniosłam do Dominika, P. podszedł, patrzy i mówi "ale je ułożyłaś, mniejszą u Kaspianka, a większą u Dominisia" Przyjrzałam się i faktycznie jedna była ciut większa od drugiej... tak jak moi synowie, Dominiś był troszkę większy od Kaspianka. No i od wczoraj te jaszczurki siedzą mi w głowie..."

Aniołkowych nie dziwią kolorowe motyle w środku zimy, ani tęcza nie wiadomo skąd, ani chmury, które układają się w kształt serca...

Może jednak dane nam jest widzieć więcej...



piątek, 9 sierpnia 2013

Marzy mi się...

Marzy mi się droga i kij pielgrzyma... Przeżyłabym nawet bąble na piętach i asfaltówkę na nogach (przy takiej pogodzie byłaby więcej niż pewna). Za każdym razem, gdy nadchodzi sierpień i widzę grupę naszych pielgrzymów ruszających w drogę, chciałabym to przeżyć jeszcze raz...

Od jakiegoś czasu moim marzeniem jest Santiago de Compostela... Może dlatego, że właśnie ten Jakub jest Patronem Kropka... Może dlatego, że droga do Santiago to nie liczne grupy pielgrzymów, a raczej droga "sama ze sobą"... Może właśnie Camino de Santiago pozwoliłaby poukładać sobie wszystko  i dojść do ładu..


niedziela, 14 lipca 2013

Zaakceptować nie znaczy zapomnieć...

Jedną z najtrudniejszych "rzeczy". które musiałam przerobić po odejściu Kubusia, była akceptacja nowej tragicznej rzeczywistości.

W słowniku Aniołkowych pogodzenie się i akceptacja to dwa różne pojęcia. Nigdy nie będę mogła pogodzić się ze śmiercią Kropka, ale zaakceptowałam to, że mój Synek odszedł...

Moja akceptacja nie oznacza, że mniej kocham, mniej tęsknie... Nie oznacza również, że zapomniałam...
To nie jest tak... każda minuta mojego życia naznaczona jest bólem i tęsknotą... Kiedy jest naprawdę źle, wtedy z pomocą przychodzą mi te słowa:

Boże,
użycz mi pogody ducha, 
abym godził się z tym,czego nie mogę zmienić,
odwagi,
abym zmieniał to, co mogę zmienić,
i mądrości,
abym odróżniał jedno od drugiego.

/Reinhold Niebuhr/

sobota, 4 maja 2013

Niewierny

Ten wiersz mojego ukochanego Tetmajera śpiewałam setki razy... Teraz wiem jak prawdziwe jest każde jego słowo...


Niewierny - Piotr Wisz i Przyjaciele

niedziela, 10 marca 2013

Wiara, Nadzieja, Miłość

Wiara

Tak, po śmierci Kubusia obraziłam się na Boga. Przyznaję, kłóciłam sie z Nim, pytając ze łzami dlaczego uczynił tyle cudów a o mnie zapomniał. podcas jednej z rozmów ze znajomym księdzem, powiedziałam, że chyba nie jestem osobą, która bierze krzyż i idzie dalej.

W miarę upływu czasu, kiedy największe emocje zaczęły powoli opadać, zrozumiałam, że wcale nie chcę kłótni z Szefem. Przecież  właśnie to, że wierzę, daje mi pewność, że życie Kuby się nie skończyło... Daje mi pewność, że mój Synek poszedł tam, gdzie wszyscy chcemy się znaleźć.

Nadzieja

Nadzieja towarzyszyła mi od pierwszych chwil życia Kropka. Dawała mi siłę podczas walki Kubusia o życie. Dzisiaj mam ndzieję, że kiedy nadejdzie mój czas, Kubuś będzie mi towarzyszył w podróży na drugą stronę.

Miłość

Miłośc to uczucie, które trwa nieprzerwanie od pierwszej chwili, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Traciłam wiarę, nadzieja momentami gasła, ale miłość była cały czas jednakowo silna. Moja miłość nigdy nie ustanie i jest silniejsza od samej śmierci...

 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
(1Kor.13.13)