Po śmierci Kubusia powiedziałam sobie, że to koniec, że już więcej nie zdecyduję się na kolejne dziecko.
W mojej głowie była tylko jedna myśl - nie chcę nigdy więcej przeżywać strachu, że kolejny raz się nie uda.
Pierwsza ciąża nie należała do najłatwiejszych. Poród Igora do dzisiaj śni mi się po nocach jako najgorszy koszmar. I wcale nie chodzi tu o ból, na który byłam przygotowana. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to cud, że Igor jest w pełni zdrowym dzieckiem.
Druga ciąża, przedwczesny poród i śmierć dziecka...
Kilka dni po pogrzebie Kuby, kiedy szłam z Igorem na cmentarz, usłyszałam pytanie: " Mamo czy ja jeszcze będę miał brata, albo siostrę?" Odpowiedziałam, że przecież ma cioteczne rodzeństwo. Igor na to, że to prawda ale on chce mieć rodzonego brata albo siostrę. W tamtej chwili nie wiedziałam co odpowiedzieć...
Dzisiaj, coraz częściej łapię się na myśli, że pragnę trzeciego dziecka. To pragnienie coraz bardziej przybiera na sile tym bardziej, że coraz więcej wokół mnie "zafasolkowanych". Na podjęcie decyzji nie zostało mi wiele czasu. Tak naprawdę jest to dla mnie ostatni dzwonek... w tym roku skończę 39 lat...
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
18 miesięcy
Dziś minęło 18 miesięcy bez Kropka... Chyba dobrze, że odsypiałam swoje 24 h pracy, bo nie miałam czasu na myślenie "Dlaczego?"... Mimo, że "przyjęłam do wiadomości" śmierć własnego dziecka, ciągle jeszcze przychodzą momenty, kiedy rozbieram wszystko na części pierwsze, a łzy po prostu płyną...
***************
skrzydła zostawione
przed drzwiami
aureola wciśnięta
między czapkę i szalik
przyszedłeś tylko na chwilę
niczym gośc z krótką wizytą
zabrałeś książkę
z ulubionymi wierszami
i tego brązowego misia
cichutko zamknąłeś
za sobą drzwi
a na niebie rozbłysła
nowa gwiazda
******************
wiem, że jesteś...
w promieniach słońca
i w kroplach deszczu
w podmuchach wiatru
i w płatkach śniegu
spadających na moją twarz
jesteś przy porannej kawie
i gdy kładę się spać
jesteś kiedy płaczę
i gdy się smieję...
chociaż Cię nie widzę
jesteś ze mną zawsze...
mój Aniele
*******************
***************
skrzydła zostawione
przed drzwiami
aureola wciśnięta
między czapkę i szalik
przyszedłeś tylko na chwilę
niczym gośc z krótką wizytą
zabrałeś książkę
z ulubionymi wierszami
i tego brązowego misia
cichutko zamknąłeś
za sobą drzwi
a na niebie rozbłysła
nowa gwiazda
******************
wiem, że jesteś...
w promieniach słońca
i w kroplach deszczu
w podmuchach wiatru
i w płatkach śniegu
spadających na moją twarz
jesteś przy porannej kawie
i gdy kładę się spać
jesteś kiedy płaczę
i gdy się smieję...
chociaż Cię nie widzę
jesteś ze mną zawsze...
mój Aniele
*******************
wtorek, 9 kwietnia 2013
Prawo do żałoby
Weszłam sobie dzisiaj na zaprzyjaźnionego bloga, prowadzonego przez niedawno poznaną Aniołkową mamę i zrobiło mi się tak jakoś gorzko-refleksyjnie.
Aniołkowi rodzice często słyszą rady od "życzliwych", że przecież nieszczęścia się zdarzają każdemu, że nie my pierwsi i nie ostatni, że przecież jeszcze będziemy mieć dzieci, że trzeba żyć dalej itepe itede...
I tutaj moja refleksja... kiedy w rodzinie umierają dziadkowie, rodzice, współmałżonek nikt nie odbiera nikomu prawa do żałoby. Nikt nie neguje tego, że żałoba trwa rok...
Śmierć własnego dziecka jest przeżyciem o wiele bardziej traumatycznym, niż śmierć każdego innego członka rodziny. Dlaczego więc niektórzy odbierają nam prawo do żałoby i do płaczu??? Dlaczego Aniołkowe muszą zacząć być szczęśliwe chwilę po odejściu Dziecka???
Za jakiś czas każda Aniołkowa mama wraca do pewnej "normalności", ale na to potrzeba czasu. Jednej mniej, innej więcej.
Czy naprawdę oczekujemy czegoś niemożliwego???
Aniołkowi rodzice często słyszą rady od "życzliwych", że przecież nieszczęścia się zdarzają każdemu, że nie my pierwsi i nie ostatni, że przecież jeszcze będziemy mieć dzieci, że trzeba żyć dalej itepe itede...
I tutaj moja refleksja... kiedy w rodzinie umierają dziadkowie, rodzice, współmałżonek nikt nie odbiera nikomu prawa do żałoby. Nikt nie neguje tego, że żałoba trwa rok...
Śmierć własnego dziecka jest przeżyciem o wiele bardziej traumatycznym, niż śmierć każdego innego członka rodziny. Dlaczego więc niektórzy odbierają nam prawo do żałoby i do płaczu??? Dlaczego Aniołkowe muszą zacząć być szczęśliwe chwilę po odejściu Dziecka???
Za jakiś czas każda Aniołkowa mama wraca do pewnej "normalności", ale na to potrzeba czasu. Jednej mniej, innej więcej.
Czy naprawdę oczekujemy czegoś niemożliwego???
czwartek, 4 kwietnia 2013
Ból Bólowski
Pojawił się w naszym życiu 15 października 2011roku, o godzinie 12.35. Przyszedł w tej samej chwili, kiedy przestało bić serce Kropka.
- Cześć, Bólowski jestem, Ból Bólowski... Od dzisiaj zamieszkam z Wami...
Był przy mnie kiedy musiałam zadzwonić do najbliższych, żeby powiedzieć im, że Kubuś odszedł. Potem wcisnął się na tylne siedzenie samochodu, kiedy wracaliśmy ze szpitala do domu. Był przy nas kiedy mówiliśmy Igorowi, że został Bratem Aniołka.
Na początku chodził za mną wszędzie. Nie opuścił mnie nawet na chwilę. W pewnym momencie zauważyłam, że tak się przyzwyczaiłam do jego ciągłej obecności, że przestałam go zauważać. Oczywiście przychodziły chwile, kiedy nasz nowy lokator dawał znać o sobie.
- Hello!!! Ja jestem... Nie zapominajcie o mnie. To, że na chwile schowałem się w kąciku nie znaczy, że mnie nie ma...
Pana Ból Bólowskiego obowiązują jednak pewne zasady. Ma kategoryczny zakaz wstępu do pokoju Igora. Robimy wszystko, żeby Igor miał jak najmniejszy kontakt z naszym lokatorem...
- Cześć, Bólowski jestem, Ból Bólowski... Od dzisiaj zamieszkam z Wami...
Był przy mnie kiedy musiałam zadzwonić do najbliższych, żeby powiedzieć im, że Kubuś odszedł. Potem wcisnął się na tylne siedzenie samochodu, kiedy wracaliśmy ze szpitala do domu. Był przy nas kiedy mówiliśmy Igorowi, że został Bratem Aniołka.
Na początku chodził za mną wszędzie. Nie opuścił mnie nawet na chwilę. W pewnym momencie zauważyłam, że tak się przyzwyczaiłam do jego ciągłej obecności, że przestałam go zauważać. Oczywiście przychodziły chwile, kiedy nasz nowy lokator dawał znać o sobie.
- Hello!!! Ja jestem... Nie zapominajcie o mnie. To, że na chwile schowałem się w kąciku nie znaczy, że mnie nie ma...
Pana Ból Bólowskiego obowiązują jednak pewne zasady. Ma kategoryczny zakaz wstępu do pokoju Igora. Robimy wszystko, żeby Igor miał jak najmniejszy kontakt z naszym lokatorem...
wtorek, 2 kwietnia 2013
14 lat temu
14 lat temu o godzinie 16.05 przyszedł na świat Igor - mój starszak, Pierwszy Cud w naszym życiu. I nie jest to przenośnia. Igor urodził się w ciężkiej zamartwicy, z wylewami krwi do mózgu. Na starcie otrzymał 1 punkt... Pierwsze dwa lata jego życia to była ciągła wędrówka od lekarza do lekarza. Neurolog, kardiolog, ortopeda, gastroenterolog...
Dzisiaj, patrząc na Igora, nikt by nie powiedział jak trudny start miało moje starsze dziecko. Igor jest cudownym, wygadanym, zdrowym czternastolatkiem. Po jego przejściach nie ma śladu...
Synku w dniu Twoich urodzin życzę Ci spełnienia wszystkich Twoich marzeń.
Dzisiaj, patrząc na Igora, nikt by nie powiedział jak trudny start miało moje starsze dziecko. Igor jest cudownym, wygadanym, zdrowym czternastolatkiem. Po jego przejściach nie ma śladu...
Synku w dniu Twoich urodzin życzę Ci spełnienia wszystkich Twoich marzeń.
sobota, 23 marca 2013
Aleks
Jednym z ziemskich kumpli Kubusia jest Aleks. Aleks urodził się w 28 tygodniu ciąży, ważył niewiele więcej niż torebka cukru. Przez pierwsze dwa miesiące toczył walkę o życie. Zmagał się z wrodzonym zapaleniem płuc, niedotlenieniem okołoprodowym, krwawieniem wewnątrzczaszkowym IV stopnia i niedokrwistością wcześniaków. W 17 dobie życia Aleks przeszedł operację zamknięcia drożnego przewodu tętniczego.
Aleks wygrał walkę o życie, niestety wylewy, które przeszedł spowodowały uszkodzenie OUN i w efekcie Mózgowe Porażenie Dziecięce. Mimo stałej rehabilitacji Aleks wciąż nie chodzi.
Ostatnio pojawiła się szansa na to, aby Aleks stanął na własnych nóżkach. Został zakwalifikowany na zabieg fibrotomii polegający na przecięciu napiętych włókien mięśniowych. Termin zabiegu wyznaczony został na 1sierpnia 2013r. Niestety zabieg musi zostać sfinansowany przez Rodziców. Potrzeba na to 10 900 zł.
Kochani jeśli macie gdzieś w portfelu samotną złotówkę, możecie ją przeznaczyć na pomoc Aleksowi kupując specjalne cegiełki.
Wierzę, że dzięki naszej pomocy Aleks już wkrótce zrobi pierwsze samodzielne kroki.
Aleks wygrał walkę o życie, niestety wylewy, które przeszedł spowodowały uszkodzenie OUN i w efekcie Mózgowe Porażenie Dziecięce. Mimo stałej rehabilitacji Aleks wciąż nie chodzi.
Ostatnio pojawiła się szansa na to, aby Aleks stanął na własnych nóżkach. Został zakwalifikowany na zabieg fibrotomii polegający na przecięciu napiętych włókien mięśniowych. Termin zabiegu wyznaczony został na 1sierpnia 2013r. Niestety zabieg musi zostać sfinansowany przez Rodziców. Potrzeba na to 10 900 zł.
Kochani jeśli macie gdzieś w portfelu samotną złotówkę, możecie ją przeznaczyć na pomoc Aleksowi kupując specjalne cegiełki.
![]() |
| Cegiełka z 5 zł |
![]() |
| Cegiełka za 1 zł |
środa, 20 marca 2013
Ciocia Bibi
Jest wśród nas, Aniołkowych Mam, Ewcia - Bibiana (zwana przez ogół forumowiczek po prostu Bibi). Chociaż wszystkie Aniołkowe Mamy są wyjątkowe, to właśnie Bibiankę upodobała sobie nasza Aniołkowa Banda :-)
Ciocia Bibi miewa niesamowite sny z naszymi Aniołkami w roli głównej. To najcześciej właśnie Jej śnią się radosne i uśmiechnięte.
Dzisiaj na przykład był sen z Wojtusiem i Michałkiem :-)
"A Wojtuś był u mnie w nocy, ale z niego fajny chłopczyk i taki wesoły i ruchliwy wszędzie go pełno, jeździł na rowerku biegowym ( nie wiedziałam, że mają je w Niebie) jeździł jak szalony i cały czas wołał Michałka od Marki. Jak Michałek z nim jeździł to nagle zjawiła się cała Aniołkowa Banda... Jej.. ile tych rowerków biegowych było.. Stałam i patrzyłam jak mi przed oczami śmigają. Nigdzie Filipka nie widziałam, ale musiał się ścigać, więc nie dziwie się, że nie miał czasu z mamą pogadać. A Wojtuś i Michałek na bardzo szczęśliwych wyglądali...."
Mój Kropek we śnie Bibianki mógł mnie zabrać na kilka godzin w podróż do nieba. W odwiedziny do Cioci przyszedł też Karolek - synek Gosi. Z uśmiechem wszystkie się zastanawiamy dlaczego Filipek - synek Bibi, we śnie każe nazywać się osobistej mamie Wiewiórem :-)
Każdego dnia z niecierpliwością czekamy na "senną relację" co się dzieje z naszymi Dziećmi, bo sny Bibianki powodują, że na naszych twarzach pojawia się uśmiech.
Ciocia Bibi miewa niesamowite sny z naszymi Aniołkami w roli głównej. To najcześciej właśnie Jej śnią się radosne i uśmiechnięte.
Dzisiaj na przykład był sen z Wojtusiem i Michałkiem :-)
"A Wojtuś był u mnie w nocy, ale z niego fajny chłopczyk i taki wesoły i ruchliwy wszędzie go pełno, jeździł na rowerku biegowym ( nie wiedziałam, że mają je w Niebie) jeździł jak szalony i cały czas wołał Michałka od Marki. Jak Michałek z nim jeździł to nagle zjawiła się cała Aniołkowa Banda... Jej.. ile tych rowerków biegowych było.. Stałam i patrzyłam jak mi przed oczami śmigają. Nigdzie Filipka nie widziałam, ale musiał się ścigać, więc nie dziwie się, że nie miał czasu z mamą pogadać. A Wojtuś i Michałek na bardzo szczęśliwych wyglądali...."
Mój Kropek we śnie Bibianki mógł mnie zabrać na kilka godzin w podróż do nieba. W odwiedziny do Cioci przyszedł też Karolek - synek Gosi. Z uśmiechem wszystkie się zastanawiamy dlaczego Filipek - synek Bibi, we śnie każe nazywać się osobistej mamie Wiewiórem :-)
Każdego dnia z niecierpliwością czekamy na "senną relację" co się dzieje z naszymi Dziećmi, bo sny Bibianki powodują, że na naszych twarzach pojawia się uśmiech.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

