Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje marzenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 sierpnia 2013

Marzy mi się...

Marzy mi się droga i kij pielgrzyma... Przeżyłabym nawet bąble na piętach i asfaltówkę na nogach (przy takiej pogodzie byłaby więcej niż pewna). Za każdym razem, gdy nadchodzi sierpień i widzę grupę naszych pielgrzymów ruszających w drogę, chciałabym to przeżyć jeszcze raz...

Od jakiegoś czasu moim marzeniem jest Santiago de Compostela... Może dlatego, że właśnie ten Jakub jest Patronem Kropka... Może dlatego, że droga do Santiago to nie liczne grupy pielgrzymów, a raczej droga "sama ze sobą"... Może właśnie Camino de Santiago pozwoliłaby poukładać sobie wszystko  i dojść do ładu..


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Pragnienie...

Po śmierci Kubusia powiedziałam sobie, że to koniec, że już więcej nie zdecyduję się na kolejne dziecko.
W mojej głowie była tylko jedna myśl - nie chcę nigdy więcej przeżywać strachu, że kolejny raz się nie uda.

Pierwsza ciąża nie należała do najłatwiejszych. Poród Igora do dzisiaj śni mi się po nocach jako najgorszy koszmar. I wcale nie chodzi tu o ból, na który byłam przygotowana. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to cud, że Igor jest w pełni zdrowym dzieckiem.

Druga ciąża, przedwczesny poród i śmierć dziecka...

Kilka dni po pogrzebie Kuby, kiedy szłam z Igorem na cmentarz, usłyszałam pytanie: " Mamo czy ja jeszcze będę miał brata, albo siostrę?" Odpowiedziałam, że przecież ma cioteczne rodzeństwo. Igor na to, że to prawda ale on chce mieć rodzonego brata albo siostrę. W tamtej chwili nie wiedziałam co odpowiedzieć...

Dzisiaj, coraz częściej łapię się na myśli, że pragnę trzeciego dziecka. To pragnienie coraz bardziej przybiera na sile tym bardziej, że coraz więcej wokół mnie "zafasolkowanych". Na podjęcie decyzji nie zostało mi wiele czasu. Tak naprawdę jest to dla mnie ostatni dzwonek... w tym roku skończę 39 lat...