czwartek, 27 czerwca 2013

Gipsowo

We wtorek wróciłam po swoich 24 h z pracy do domu. Moje jedyne marzenie - wykapać się i chociaż godzina drzemki. Zdążyłam usiąść, kiedy zadzwonił telefon. (nienawidzę nieznajomych telefonów, szczególnie po pracy). W słuchawce głos szkolnej pielęgniarki: "Dzieńdobry. Właśnie mam w gabinecie Igora. Uraz na lekcji W-Fu. Upadł barkiem podczas gry w piłkę." Wlosy na głowie podniosły mi się do góry. Zdążyłam tylko powiedzieć, żeby pielęgniarka dała mi  20 minut na jako - takie ogarnięcie się i zaraz będę w szkole.

Biegiem pod prysznic, kawa w locie coby matka po drodze nie padła i do szkoły. Dobrze, że zanim dotarłam do gimnazjum, pielęgniarka zdążyła wyciągnąć kartę w przychodni.

Wizyty w Poradni Chirurgicznej z numerkiem zbliżającym się do 50, szczególnie we wtorek (dzień targowy) wymagają od pacjentów silnych nerwów i końskiego zdrowia. Na szczęście Igor, jako dziecko (przepraszam Synu) ze świeżym urazem został przyjęty bardzo szybko

Diagnoza: złamanie obojczyka prawego. Miękki Desault i konieczność konsultacji u chirurga dziecięcego.

Konsultację zaliczyliśmy dzisiaj. Wynik: 4 tygodnie wakacji z tak zwanej "grzywki"- Igorek zaopatrzony został w gipsową zbroję. Dobrze, że obyło się bez hospitalizacji. Za tydzień wizyta kontrolna.

Wczoraj siedząc z Dziewczynami, zgodnie stwierdziłyśmy, że przed feriami i wakacjami, Igora profilaktycznie zamykać trzeba na cztery spusty w domu.
Dlaczego? Półtora roku temu, dzień przed feriami zimowymi Synio nabył gipsiku na nodze, w tym- roku złamany obojczyk.

Chwilowo matka nie ma czasu na "myślenie" bo opieka nad połamanym nastolatkiem płci męskiej do łatwych nie należy...



sobota, 22 czerwca 2013

Dół-adowanie

Gdyby można było zmierzyć poziom "dołowatości" Aniołkowej, to u mnie chyba zabrakłoby skali.
Dół-adowanie osiągnęlo absolutne maksimum. Wielkimi krokami zbliżają się drugie urodziny Kropka i nie jestem w stanie nie myśleć, jak to by było, gdyby był z nami. Jakby teraz wyglądał, jakby się zachowywał...

W myslach widze ogromny tort z dwiema świeczkami, baloniki, śmieszne czapeczki i góre prezentów od uśmiechniętych gości...

A za chwilę "zimny prysznic" i świadomość, że naszym prezentem będzie kolejny aniołek, znicz i wiązanka...

Ciężko...

To już za tydzień...

środa, 29 maja 2013

Post Scriptum do Babci Walczącej

List Babci Gosi wywołał istną reakcję łańcuchową :-) Ilośc osób popierających rośnie w iście lawinowym tempie :-)

Ktoś mógłby się zapytać dlaczego podpisuję się pod tym apelem skoro nie jestem rodzicem niepełnosprawnego dziecka...

Nie jestem rodzicem, ale:
  • Jestem ciotką niepełnosprawnego Jaśka, chorego na wrodzoną przepuklinę oponowo-rdzeniową
  • Pamiętam walkę moich rodziców o zdrowie mojego rodzeństwa
  • Gdyby Kubuś żył, to być może też byłby podopiecznym jakiejś fundacji
  • Każdego dnia jestem świadkiem jak Rodzice Kubusiowych Kumpli walczą o zdrowie i lepsze jutro swoich dzieci
Kochani bez względu na to czy jesteście zdrowi, czy też problem niepełnosprawności dotyczy was bezpośednio udostępniajcie list Babci Gosi. Możecie też podpisać się pod apelem i wysłać go pod ten adres:
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
ul. Nowogrodzka 1/3/5 00‐513 Warszawa

e - mail: info@mpips.gov.pl
Możecie dołączyć też do wydarzenia na FB

poniedziałek, 27 maja 2013

Babcia walcząca - List otwarty do Ministra Dudy

W kwietniu bieżącego roku odbyło się podsumowanie kampanii społecznej Fundacji Promyk p.t "Na jednym wózku".

W gmachu sejmu spotkały się Rodziny niepełnosprawnych dzieci. Wśród nich Babcia Gosia - babcia autystycznego Kubusia oraz wirtualna babcia wielu dzieciaczków.

Efektem rozmów Rodziców jest poniższy list otwarty, skierowany do Ministra Dudy - Pełnomocnika Rządu ds Osób Niepełnosprawnych.

LIST OTWARTY DO MINISTRA DUDY

   
                                                                                                                    


***

Babciu Gosiu, chociaż problem niepełnosprawności nie dotyczy mnie bezpośrednio całym sercem podpisuje się pod Twym apelem!!!!!

niedziela, 26 maja 2013

Mamą być

Gdyby ktoś mnie zapytał co jest moim życiowym osiągnięciem,  odpowiem: to, że jestem mamą...

To nic, że mojemu macierzyństwu oprócz radości towarzyszy smutek i żałoba. Jestem mamą dwóch cudownych Synów. Igor daje mi radość tutaj na ziemi. Kubuś, mój Aniołek, czeka na mnie po drugiej stronie...
Obaj moi Synowie są największym cudem, jaki przydarzył mi się w życiu... Igor nauczył mnie cierpliwości... Dzięki Kubusiowi zrozumiałam, że miłośc jest silniejsza od samej śmierci...

I nie ma nic piękniejszego niż słowa dziecka: " Mamo, kocham Cię..."



Kochane Mamy w dniu naszego Święta życzę Wam, aby spełniły się wszystkie wasze marzenia- te duże i te całkiem malutkie...


środa, 22 maja 2013

Czy to jest miłość?

Jakiś czas temu byłam świadkiem następującej sytuacji...

Do sklepu weszła kobieta. Zmęczona życiem, przgarbiona, schowana przed światem za zasłoną przedwcześnie posiwiałych włosów... Najsmutniejsze w jej postaci były oczy... Oczy bez życia, a jedynie pełne łez...

Podeszła do stoiska z alkoholem i cichym głosem wyszeptała: "Poproszę pół litra, takiej najtańszej..." Wyciągnęła portfel, zaczęła odliczać pieniądze... Z każdą odliczoną monetą, jej oczy robiły się coraz bardziej szkliste, w końcu popłynął potok łez...
"bo wie pani, to dla syna... on tak pije... ostatnie pieniądze tu mam, a on mnie wysłał po wódke... i co ja mam robić?"

Zagotowało się we mnie... Może zbyt brutalnie jej odpowiedziałam: " po prostu nie kupować..."
Na to ona: " ale jak mam nie kupić, on grozi, że jak się nie napije to coś sobie zrobi..."

Łagodnie staram sie jej tłumaczyć: " proszę pani, alkoholizm to jest choroba, przecież to można leczyć..."
Odpowiedź kobiety: "ale on nie chce..."
"No to może sądownie zmusić go do leczenia?"
Kobieta ze łzami: " Jak ja mogę do sądu syna podać? przecież to mój syn... pod sercem go nosiłam a teraz mam go po sądach ciągać?"

Przygarbiona, z bagażem cierpienia i ze łzami w oczach, schowała butelkę wódki do torby i wyszła...

A ja zaczęłam się zastanawiać czy to jest miłość?

czwartek, 16 maja 2013

30

Całe życie Kubusia zamknęło się w 30 zdjęciach... Dwa pierwsze zrobił Rafał kilka godzin po urodzeniu... Boże, jak bardzo się baliśmy, że będą to jedyne zdjęcia naszego Synka...
Kiedy Kubuś awansował z inkubatora do prawdziwego łóżeczka  miało się rozpętać fotograficzne szaleństwo...

Zdążyłam zrobić jedynie 30 zdjęć...

Z jednej strony tylko 30, bo przecież zdjęciami Kropka miałam zapełnić kilka albumów... Z drugiej strony aż 30... Wiem ,że są Aniołkowe, dla których jedyną pamiątką jest zdjęcie USG...  Ja miałam to szczęście, że moje Dziecko było z nami trzy i pół miesiąca....

30 zdjęć schowanych głęboko w czeluściach komputera, bo mimo upływu czasu nie jestem w stanie oglądać ich spokojnie, bo każda fotografia nieustannie uświadamia mi ogrom mojej straty...


Modlę się, ąby przyszedł czas, kiedy będę gotowa wydrukować chociaż jedno z nich i postawić obok zdjęcia Igora...

30 zdjęć....