Kropek mieszkał w Aniołkowie już prawie trzy ziemskie lata. Bo musicie wiedzieć, że czas w Aniołkowie płynie zupełnie inaczej niż na Ziemi. Na Ziemi mija rok, a w Aniołkowie chwila tak krótka jak podmuch Anielskich skrzydełek.
W swoje trzecie urodziny Kubuś dostał swój wymarzony prezent. Został w końcu Aniołkowym Starszakiem i razem z innymi Starszakami witał wszystkie Aniołkowe Dzieci, które przybywały do swojego nowego domu. Pokazywał im Aniołkowo i uczył wszystkiego co każdy Aniołek wiedzieć powinien.
A tak to się wszystko zaczęło...
(Ziemia, trzy lata wcześniej)
- Popatrz tylko, jaki nasz Synek jest maleńki. Mieści się w naszej dłoni - powiedział Tata do Mamy.
- Nasz Kubuś... Wygląda jak maleńka kropeczka. Nasz maleńki Kropek... - szeptała cicho Mama gładząc delikatnie Kropkowe rączki.
Kropek pomyślał sobie, że świat poza brzuszkiem Mamy wygląda dziwnie. Wokół niego kręciło się mnóstwo ludzi w dziwnych, białych ubraniach. I tak jakoś dziwnie się nazywali - lekarze i pielęgniarki. Kubuś nawet lubiłby wizyty lekarzy i pielęgniarek, gdyby nie to, że każda taka wizyta kończyła się wbijaniem ogromnych igieł w małe Kropkowe rączki albo nóżki, albo taką dziwną rurą dzięki, której Kubuś mógł oddychać.
Za to kiedy przychodziła Mama albo Tata nawet igły nie były straszne. Mama opowiadała bajki, albo śpiewała kołysanki. Najbardziej jednak Kubuś lubił słuchać opowieści o Domu i o Bracie. Co prawda nie bardzo wiedział co to jest Dom, albo kto to jest Brat, ale czuł, że jest to coś bardzo, ale to bardzo ważnego.
I tak Kubusiowi mijały szpitalne godziny, dni a potem tygodnie...
(Trzy miesiące później)
- Bardzo nam przykro, tutaj już nie możemy pomóc Kubusiowi. Musimy przewieźć go do innego szpitala. Nasz sprzęt już nie wystarcza.
Mama nie mogła uwierzyć w słowa lekarza. Przecież Kropek już niedługo miał być w swoim domu.
- Kropku proszę Cię, oddychaj - szeptała przez łzy. Nawet Tata, który niczego się nie bał miał dziwnie mokre oczy.
Kropek pogrążony w głębokim śnie, słyszał głos Rodziców i śnił swój Kropkowy sen, że potrafi oddychać bez lekarstw i bez tej okropnej rury w buzi.
(Pewien październikowy poranek)
- Proszę Państwa, bardzo nam przykro, ale Kubuś odchodzi... - tych słów Rodzice Kropka bali się najbardziej. Przecież miało być zupełnie inaczej...
- Kubusiu, jeśli już nie masz siły na walkę to możesz iść tam gdzie nic nie będzie Cię bolało - drżącym od płaczu głosem powiedziała Mama, całując Kropka.
Kropek poczuł nagle obok siebie obecność Kogoś specjalnego. To było takie dziwne, a jednocześnie wspaniałe. Spać a jednak widzieć co dzieje się wokół swojego łóżeczka.
Kubuś śpiąc-nieśpiąc zobaczył obok siebie postać mieniącą się bielą i srebrem. Chociaż nigdy wcześniej jej nie widział czuł, że znają się od dawna.
- Kim jesteś? - zapytał z ciekawością Kropek
- Jestem Cyryl, twój Anioł Stróż Kropku. Zostałem wybrany dawno dawno temu na Twojego opiekuna. Teraz pomyśl i powiedz mi o czym marzysz najbardziej - powiedział ciepłym, melodyjnym głosem.
- Chciałbym żeby nie było już obok mnie piszczących maszyn. I bardzo nie lubię zastrzyków. I nie chcę już mieszkać w szpitalu - odpowiedział Kropek.
- Kropku, Twoje marzenie może się spełnić, ale musisz iść ze mną - powiedział Cyryl.
- A Mama, Tata i Brat też ze mną pójdą? - zapytał Kropek
- Kropku, Twoi bliscy nie mogą iść z Tobą, bo to nie ich czas - tłumaczył Anioł
- Ale ja będę tęsknił, a Mama pewnie będzie bardzo płakać - Kubusiowi głos drżał coraz bardziej
- Będziesz mógł odwiedzać Rodziców i Brata. Nie zobaczą Cię oczami, ale będą widzieli Cię sercem.
- Ja nie wiem... Ja się boję, bo nie wiem gdzie mnie chcesz zaprowadzić.
- Zobacz Kubusiu - mówiąc to Anioł przesunął ręką przed oczami Kropka.
Wtedy Kubuś zobaczył Aniołkowo. Łąki pełne najpiękniejszych kwiatów i białe puszyste obłoczki i gromadkę uśmiechniętych radośnie dzieci. Wokoło czuć było wszechogarniającą Miłość.
- Cyrylu, ja chyba pójdę z Tobą. Tylko bardzo proszę, zrób tak, żeby Mamie i Tatusiowi i mojemu Bratu nie było smutno. Nie chcę żeby płakali- poprosił Kropek.
- Oj Kropku, Kropku, za chwilę sam będziesz mógł to zrobić - zaśmiał się cicho Anioł
- Ja? Zupełnie sam? - nie dowierzał Kropek.
- Zupełnie sam - obiecał Cyryl.
- A teraz chodźmy, już czas - szepnął, wyciągając dłoń do Kropka.
Medyczne urządzenia przy łóżeczku Kropka zapiszczały przenikliwie ostatni raz i umilkły. Pani pielęgniarka odpięła wszystkie rurki i kabelki, a Kubuś po raz pierwszy poczuł jak to jest, gdy nic nie boli.
- Kropku, a teraz Twoje pierwsze zadanie. Wiesz co masz zrobić... - odezwał się Cyryl.
Kubuś pomyślał chwilkę, podniósł rączkę i nagle szare dotąd niebo nad szpitalem rozświetliły promienie Słońca, a obok Rodziców pojawiła się Pani Nadzieja otulając ich swoim płaszczem.
- Wiem, że nasz Synek jest teraz szczęśliwy - szepnęła Mama przytulając się mocno do Taty. A potem zgodnie popatrzyli w niebo, gdzie ścieżką pośród chmurek, Kubuś z Cyrylem zmierzali do Aniołkowa.
sobota, 26 lipca 2014
wtorek, 15 lipca 2014
Kubusiowe Opowieści - Do czego przyda się chmurka
Kropek znany był w Aniołkowie ze swej wielkiej miłości do chmurek (szczególnie tych śniegowych). A ponieważ pozostawał w wielkiej przyjaźni z Chmurkowymi Aniołami, ciągle coś przy chmurkach majsterkował i ulepszał.
Kropek lubił małe białe obłoczki i szare chmury deszczowe, ale najbardziej podobały mu się chmurki śniegowe.
Pewnego dnia Aniołkowa Banda znalazła Kubusia, który leżał na puchowej chmurce i machając nóżką zawzięcie o czymś rozmyślał.
- Kropek, ty chyba nie rozmyślasz o śniegu w środku lata - zapytały z niepokojem Aniołki.
- Postanowiłem popracować nad śniegiem w listopadzie - odpowiedział ze śmiechem Kubuś, widząc jak Przyjaciele oddychają z ulgą.
- Odkryłem coś fajoskiego - wyznał szeptem - siadajcie tutaj zaraz Wam coś pokażę.
Aniołki siadły wokół Kubusia, który z zapałem zaczął coś wyjaśniać. Im dłużej mówił, im dłużej coś rysował, tym bardziej buzie Dzieci rozjaśniały się uśmiechem.
- Tylko pamiętajcie, musimy zrobić to wszyscy razem. Jutro zbiórka na naszej chmurce!!!! I nie zapomnijcie o zaproszeniach!!! - zawołał Kropek.
Wstał nowy dzień. Słońce rozświetliło Aniołkowo i Ziemię.
Aniołkowe Mamy, gdy tylko otworzyły oczy zauważyły tajemnicze koperty z napisem : "Dla naszej Rodzinki". Ze zdziwieniem otwierały listy, a w każdym z nich było napisane:
Mamusie przeczuwały, że Aniołkowa Banda znowu szykuje jakąś niespodziankę, więc z niecierpliwością oczekiwały wyznaczonej godziny.
Przed godziną 17, przed swoimi domami pojawiły się Mamy, Tatusiowie i Rodzeństwo. Wszyscy ze zdziwieniem zauważyli, że niebo zasnute jest ciężkimi szarymi chmurami.
- Ciekawe dlaczego mamy patrzeć w niebo? Jest tak szaro-buro, że na pewno nic nie zobaczymy - szeptały do siebie zasmucone Mamy.
- Poczekajmy do wyznaczonej godziny, a potem wrócimy do domu - stwierdzili Tatusiowie.
Kiedy wybiła oczekiwana godzina, szare chmury rozsunęły się z cichym szumem niczym kurtyna w teatrze.
- Patrzcie, patrzcie, co się dzieje!!! - zawołała każda z Aniołkowych Mam.
Wszyscy zgromadzeni spojrzeli do góry i zobaczyli Aniołkowych piratów żeglujących swymi chmurkowwymi okrętami po bezkresnym oceanie Nieba. Zobaczyli Aniołkowe księżniczki tańczące w chmurkowych pałacach. Zobaczyli Aniołkowych rycerzy walczących z chmurkowymi smokami.
Chmury na niebie zmieniały swe kształty jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wszyscy z zachwytem obserwowali chmurkowe widowisko. Na końcu, chmury ułożyły się w kształt ogromnego serca.
Mamy ocierały załzawione oczy. Tatusiowie też ukradkiem ocierali łzy płynące po policzkach.
A potem rozległy się oklaski tak głośne, że słychać je było aż w Aniołkowie.
Zarumienione ze szczęścia Aniołki kłaniały się, jak na prawdziwych aktorów przystało. A rodzice wracając do domów uśmiechali się radośnie i zastanawiali co Aniołkowa Banda wymyśli następnym razem.
Kropek lubił małe białe obłoczki i szare chmury deszczowe, ale najbardziej podobały mu się chmurki śniegowe.
Pewnego dnia Aniołkowa Banda znalazła Kubusia, który leżał na puchowej chmurce i machając nóżką zawzięcie o czymś rozmyślał.
- Kropek, ty chyba nie rozmyślasz o śniegu w środku lata - zapytały z niepokojem Aniołki.
- Postanowiłem popracować nad śniegiem w listopadzie - odpowiedział ze śmiechem Kubuś, widząc jak Przyjaciele oddychają z ulgą.
- Odkryłem coś fajoskiego - wyznał szeptem - siadajcie tutaj zaraz Wam coś pokażę.
Aniołki siadły wokół Kubusia, który z zapałem zaczął coś wyjaśniać. Im dłużej mówił, im dłużej coś rysował, tym bardziej buzie Dzieci rozjaśniały się uśmiechem.
- Tylko pamiętajcie, musimy zrobić to wszyscy razem. Jutro zbiórka na naszej chmurce!!!! I nie zapomnijcie o zaproszeniach!!! - zawołał Kropek.
Wstał nowy dzień. Słońce rozświetliło Aniołkowo i Ziemię.
Aniołkowe Mamy, gdy tylko otworzyły oczy zauważyły tajemnicze koperty z napisem : "Dla naszej Rodzinki". Ze zdziwieniem otwierały listy, a w każdym z nich było napisane:
"Kochana Mamusiu, kochany Tatusiu,
Bardzo proszę, żebyście dzisiaj o 17 wszyscy wyszli przed dom. I proszę spójrzcie w niebo.
Kocham Was
Wasz Aniołek"
Przed godziną 17, przed swoimi domami pojawiły się Mamy, Tatusiowie i Rodzeństwo. Wszyscy ze zdziwieniem zauważyli, że niebo zasnute jest ciężkimi szarymi chmurami.
- Ciekawe dlaczego mamy patrzeć w niebo? Jest tak szaro-buro, że na pewno nic nie zobaczymy - szeptały do siebie zasmucone Mamy.
- Poczekajmy do wyznaczonej godziny, a potem wrócimy do domu - stwierdzili Tatusiowie.
Kiedy wybiła oczekiwana godzina, szare chmury rozsunęły się z cichym szumem niczym kurtyna w teatrze.
- Patrzcie, patrzcie, co się dzieje!!! - zawołała każda z Aniołkowych Mam.
Wszyscy zgromadzeni spojrzeli do góry i zobaczyli Aniołkowych piratów żeglujących swymi chmurkowwymi okrętami po bezkresnym oceanie Nieba. Zobaczyli Aniołkowe księżniczki tańczące w chmurkowych pałacach. Zobaczyli Aniołkowych rycerzy walczących z chmurkowymi smokami.
Chmury na niebie zmieniały swe kształty jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wszyscy z zachwytem obserwowali chmurkowe widowisko. Na końcu, chmury ułożyły się w kształt ogromnego serca.
Mamy ocierały załzawione oczy. Tatusiowie też ukradkiem ocierali łzy płynące po policzkach.
A potem rozległy się oklaski tak głośne, że słychać je było aż w Aniołkowie.
Zarumienione ze szczęścia Aniołki kłaniały się, jak na prawdziwych aktorów przystało. A rodzice wracając do domów uśmiechali się radośnie i zastanawiali co Aniołkowa Banda wymyśli następnym razem.
środa, 9 lipca 2014
Obiecałam...
Czy można cieszyć się życiem po śmierci dziecka? Można, szczególnie wtedy kiedy ostatnimi słowami jakie kieruje się do odchodzącego dziecka są: " Możesz iść Synku. Mama Ci obiecuje, że da radę..."
Kiedy minął czas łez i ciągłych pytań "Dlaczego?", przyszła chwila na wypełnienie złożonej Kropkowi obietnicy.
Prawie trzy dni śmiechu (chociaż łzy się też pojawiły) podczas spotkania Wczesnych Mam u Agatki dwa lata temu :-)
Tańce do upadłego na weselu Kasi :-)
Wyjazdy na Mazury, bo właśnie tam, a nie w górach obecność Kropka czuję najmocniej :-)
Babskie wieczory i rozmowy z cyklu: Co też Kropek-Aktywista robi w Aniołkowie? Okraszone wybuchami śmiechu, bo przychodzą do głowy różne pomysły ( W końcu Kropek to nieodrodny Syneczek Mamusi) :-)
W zamian za to, Kubuś przekazuje "drobne prezenty". Chmurkę w kształcie serca na niebieskim niebie...
Tęczę, która pojawia się nie wiadomo skąd... Albo deszcz z chmur, których nie ma...
Najważniejszym darem jest spokój, bo wiem, że Kubuś jest szczęśliwy w Aniołkowie...
A kiedy przychodzą gorsze chwile i nie mogę opanować łez tęsknoty, wyobrażam sobie, że Kubuś wyjechał na długie wakacje... A może to my jesteśmy na urlopie, skoro wierzymy że właśnie TAM, w Aniołkowie jest nasz prawdziwy dom... A kiedy nasze ziemskie lato się skończy i wrócimy do domu, wierzę, że Kropek, który wtedy już pewnie będzie Jakubem, powie: " Dałaś radę, Mamo"
Kiedy minął czas łez i ciągłych pytań "Dlaczego?", przyszła chwila na wypełnienie złożonej Kropkowi obietnicy.
Prawie trzy dni śmiechu (chociaż łzy się też pojawiły) podczas spotkania Wczesnych Mam u Agatki dwa lata temu :-)
Tańce do upadłego na weselu Kasi :-)
Wyjazdy na Mazury, bo właśnie tam, a nie w górach obecność Kropka czuję najmocniej :-)
Babskie wieczory i rozmowy z cyklu: Co też Kropek-Aktywista robi w Aniołkowie? Okraszone wybuchami śmiechu, bo przychodzą do głowy różne pomysły ( W końcu Kropek to nieodrodny Syneczek Mamusi) :-)
W zamian za to, Kubuś przekazuje "drobne prezenty". Chmurkę w kształcie serca na niebieskim niebie...
Tęczę, która pojawia się nie wiadomo skąd... Albo deszcz z chmur, których nie ma...
Najważniejszym darem jest spokój, bo wiem, że Kubuś jest szczęśliwy w Aniołkowie...
A kiedy przychodzą gorsze chwile i nie mogę opanować łez tęsknoty, wyobrażam sobie, że Kubuś wyjechał na długie wakacje... A może to my jesteśmy na urlopie, skoro wierzymy że właśnie TAM, w Aniołkowie jest nasz prawdziwy dom... A kiedy nasze ziemskie lato się skończy i wrócimy do domu, wierzę, że Kropek, który wtedy już pewnie będzie Jakubem, powie: " Dałaś radę, Mamo"
I jak się nie uśmiechać, kiedy dostaje się taaaaki prezent od Synka :-)
niedziela, 29 czerwca 2014
Co potrafi trzylatek...
Co potrafi trzylatek:
- Trzylatek jest ciekawy świata
- Trzylatek całkiem nieźle mówi
- Trzylatek potrafi się skupić
- Trzylatek próbuje być samodzielny
- Trzylatek korzysta z toalety
- Trzylatek ma coraz sprawniejsze rączki
- Trzylatek biega, skacze, lubi ruch
- Trzylatek interesuje się innymi dziećmi
Co potrafi trzyletni Kubuś:
- Pilnuje żebyśmy wrócili bezpiecznie do domu z każdej, nawet najkrótszej podróży
- Znakomicie poleruje gwiazdki, żeby świeciły pięknie na nocnym niebie
- Majsterkuje nieustannie przy śniegowych chmurkach (oby tylko nie zdarzył się śnieg w lipcu)
- W mgnieniu oka pokonuje dystans Aniołkowo - Ziemia
- Chroni Brata przed wszelkimi kontuzjami
- Potrafi przegonić Pana Smutka i sprowadzić Panią Nadzieję
I chociaż niewidoczny dla oczu, jest z nami w każdej sekundzie życia....
Jestem dumna ze swojego Trzylatka :-)
- Trzylatek jest ciekawy świata
- Trzylatek całkiem nieźle mówi
- Trzylatek potrafi się skupić
- Trzylatek próbuje być samodzielny
- Trzylatek korzysta z toalety
- Trzylatek ma coraz sprawniejsze rączki
- Trzylatek biega, skacze, lubi ruch
- Trzylatek interesuje się innymi dziećmi
Co potrafi trzyletni Kubuś:
- Pilnuje żebyśmy wrócili bezpiecznie do domu z każdej, nawet najkrótszej podróży
- Znakomicie poleruje gwiazdki, żeby świeciły pięknie na nocnym niebie
- Majsterkuje nieustannie przy śniegowych chmurkach (oby tylko nie zdarzył się śnieg w lipcu)
- W mgnieniu oka pokonuje dystans Aniołkowo - Ziemia
- Chroni Brata przed wszelkimi kontuzjami
- Potrafi przegonić Pana Smutka i sprowadzić Panią Nadzieję
I chociaż niewidoczny dla oczu, jest z nami w każdej sekundzie życia....
Jestem dumna ze swojego Trzylatka :-)
piątek, 27 czerwca 2014
Zostały zdjęcia i nasza piosenka...
Za dwa dni 3 urodziny Kropka... Tylko znowu serce będzie bolało, że urodzinowe świeczki Kubuś zdmuchnie w Aniołkowie w towarzystwie Aniołkowej Bandy, a nie tutaj- na Ziemi...
Nam zostały zdjęcia i piosenka...
Pamiętasz Kropku jak pukałeś w brzuszek, kiedy słyszałeś "Króla Lwa"?
Posyłam do Nieba całą naszą miłość... I zaśpiewam Ci jeszcze raz... Mój ukochany Anielski trzylatku...
Nam zostały zdjęcia i piosenka...
Pamiętasz Kropku jak pukałeś w brzuszek, kiedy słyszałeś "Króla Lwa"?
Posyłam do Nieba całą naszą miłość... I zaśpiewam Ci jeszcze raz... Mój ukochany Anielski trzylatku...
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Kubusiowe Opowieści - Kto to jest Tata?
Nad Aniołkowem dopiero wschodziło słońce, ale Aniołki od dawna już nie spały. Głośne dyskusje obudziły Maurycego. - Ciekawe co nasza Banda znowu wymyśliła? - zastanawiał się Anioł, otwierając najpierw jedno a potem drugie oko.
Maurycy poderwał się szybko ze swojego chmurkowego posłania i zjawił się w mgnieniu oka przy Dzieciach.
- Czy dzisiaj znowu jest jakieś święto? - zapytał zaspanym głosem.
- Tak!!!! - krzyknęły radośnie Aniołki
- A co świętujecie Dzieciaki? Dzień Mamy przecież już był.
- Dzisiaj jest drugi najważniejszy Dzień! - Aniołki odpowiedziały z radosnym uśmiechem.
- Drugi najważniejszy Dzień? Myślałem, ze najważniejszy Dzień może być tylko jeden. - Maurycy, aż podrapał się ze zdziwienia po swej anielskiej głowie.
- Dzisiaj jest Dzień Taty - odpowiedziały przejęte Aniołki.
- Tata... Jak fajnie to brzmi... No to teraz Szkraby powiedzcie mi kto to jest ten tata - Maurycy usiadł sobie wygodnie na chmurce i czekał co powiedzą Dzieci.
- Tata jest najsilniejszy na świecie!!!!
- I niczego się nie boi!!!
- I potrafi wyganiać potwory z szafy i spod łóżka!!!
- I zna miliard różnych historii... czasami śmiesznych a czasami strasznych!!!!
- I jak Mama kocha nas najbardziej na świecie!!!
- To jest właśnie TATA!!!!!
*************
Jak Bóg stworzył Tatę (znalezione w necie)
Kiedy dobry Bóg zajmował się tworzeniem ojca, wykonał najpierw konstrukcję
dosyć wysoką i potężną. Ale pewien anioł, który znajdował się akurat w pobliżu powiedział:
- Ojejku, a co to za ojciec? Jeśli dzieci uczyniłeś tak malutkie, jak dziurki w serze, dlaczego robisz tak potężnego ojca? Nie będzie mógł grać w warcaby dopóki nie uklęknie. Nie utuli dziecka do snu bez zwijania się w kłębek, ani nawet nie ucałuje bez składania się na pół.
Bóg uśmiechnął się i odpowiedział:
- Masz rację, ale jeśli uczynię go mniejszym, to dzieci nie będą miały nikogo, na kogo będą mogły patrzeć zadzierając w górę głowę.
Kiedy potem lepił jego dłonie, uczynił je dosyć dużymi i silnymi. Anioł przechylił głowę i z dezaprobatą powiedział:
- Ojejku, jak takie olbrzymie ręce będą mogły zawiązać dziecku kokardkę, zapiąć lub odpiąć guzik, zapleść warkocz albo wyjąć drzazgę z paluszka?
Bóg uśmiechnął się i rzekł:
- To prawda, ale za to są wystarczająco duże, by pomieścić wszystko to, co można znaleźć w dziecięcej kieszeni, a jednocześnie wystarczająco małe, by pogłaskać go po głowie.
Bóg właśnie rozpoczął tworzenie dwóch nóg, tak dużych, jakich jeszcze nikt nie widział, kiedy anioł znów wybuchnął:
- Tak nie może być! Czy Ty, naprawdę myślisz, że takie dwie barki będą w stanie na czas wyskoczyć rano z łóżka, by móc ukoić płaczące dziecko? Czy przeciśnie się on między grupką dzieci, bez zmiażdżenia co najmniej dwojga z nich?
Bóg uśmiechnął się i powiedział:
- Nie obawiaj się, będą bardzo dobre. Zobaczysz: utrzymają równowagę dziecka, które się z nim bawi w: "jedzie, jedzie pan, na koniku sam...". Będą wypędzały myszy z wielkiej chaty i chwaliły się butami, za dużymi na kogokolwiek innego.
Bóg pracował całą noc, aby powierzyć ojcu jedynie niewielką ilość słów, ale za to silny i budzący zaufanie głos; oczy, które wszystko widzą, ale pozostają spokojne i wyrozumiałe. A w końcu, po długim namyśle, uczynił ostatnim dotknięciem łzy. Po tym wszystkim zwrócił się do swojego anioła z pytaniem:
Czy teraz już się przekonałeś, że ojciec może kochać tak bardzo, jak matka?
Maurycy poderwał się szybko ze swojego chmurkowego posłania i zjawił się w mgnieniu oka przy Dzieciach.
- Czy dzisiaj znowu jest jakieś święto? - zapytał zaspanym głosem.
- Tak!!!! - krzyknęły radośnie Aniołki
- A co świętujecie Dzieciaki? Dzień Mamy przecież już był.
- Dzisiaj jest drugi najważniejszy Dzień! - Aniołki odpowiedziały z radosnym uśmiechem.
- Drugi najważniejszy Dzień? Myślałem, ze najważniejszy Dzień może być tylko jeden. - Maurycy, aż podrapał się ze zdziwienia po swej anielskiej głowie.
- Dzisiaj jest Dzień Taty - odpowiedziały przejęte Aniołki.
- Tata... Jak fajnie to brzmi... No to teraz Szkraby powiedzcie mi kto to jest ten tata - Maurycy usiadł sobie wygodnie na chmurce i czekał co powiedzą Dzieci.
- Tata jest najsilniejszy na świecie!!!!
- I niczego się nie boi!!!
- I potrafi wyganiać potwory z szafy i spod łóżka!!!
- I zna miliard różnych historii... czasami śmiesznych a czasami strasznych!!!!
- I jak Mama kocha nas najbardziej na świecie!!!
- To jest właśnie TATA!!!!!
*************
Jak Bóg stworzył Tatę (znalezione w necie)
Kiedy dobry Bóg zajmował się tworzeniem ojca, wykonał najpierw konstrukcję
dosyć wysoką i potężną. Ale pewien anioł, który znajdował się akurat w pobliżu powiedział:
- Ojejku, a co to za ojciec? Jeśli dzieci uczyniłeś tak malutkie, jak dziurki w serze, dlaczego robisz tak potężnego ojca? Nie będzie mógł grać w warcaby dopóki nie uklęknie. Nie utuli dziecka do snu bez zwijania się w kłębek, ani nawet nie ucałuje bez składania się na pół.
Bóg uśmiechnął się i odpowiedział:
- Masz rację, ale jeśli uczynię go mniejszym, to dzieci nie będą miały nikogo, na kogo będą mogły patrzeć zadzierając w górę głowę.
Kiedy potem lepił jego dłonie, uczynił je dosyć dużymi i silnymi. Anioł przechylił głowę i z dezaprobatą powiedział:
- Ojejku, jak takie olbrzymie ręce będą mogły zawiązać dziecku kokardkę, zapiąć lub odpiąć guzik, zapleść warkocz albo wyjąć drzazgę z paluszka?
Bóg uśmiechnął się i rzekł:
- To prawda, ale za to są wystarczająco duże, by pomieścić wszystko to, co można znaleźć w dziecięcej kieszeni, a jednocześnie wystarczająco małe, by pogłaskać go po głowie.
Bóg właśnie rozpoczął tworzenie dwóch nóg, tak dużych, jakich jeszcze nikt nie widział, kiedy anioł znów wybuchnął:
- Tak nie może być! Czy Ty, naprawdę myślisz, że takie dwie barki będą w stanie na czas wyskoczyć rano z łóżka, by móc ukoić płaczące dziecko? Czy przeciśnie się on między grupką dzieci, bez zmiażdżenia co najmniej dwojga z nich?
Bóg uśmiechnął się i powiedział:
- Nie obawiaj się, będą bardzo dobre. Zobaczysz: utrzymają równowagę dziecka, które się z nim bawi w: "jedzie, jedzie pan, na koniku sam...". Będą wypędzały myszy z wielkiej chaty i chwaliły się butami, za dużymi na kogokolwiek innego.
Bóg pracował całą noc, aby powierzyć ojcu jedynie niewielką ilość słów, ale za to silny i budzący zaufanie głos; oczy, które wszystko widzą, ale pozostają spokojne i wyrozumiałe. A w końcu, po długim namyśle, uczynił ostatnim dotknięciem łzy. Po tym wszystkim zwrócił się do swojego anioła z pytaniem:
Czy teraz już się przekonałeś, że ojciec może kochać tak bardzo, jak matka?
niedziela, 1 czerwca 2014
Dzień o smaku słodko-gorzkim
Gdybym chciała określić smak życia, to powiedziałabym, że składa się z dni o pięciu smakach. Są słodkie dni radości... gorzko smakujące dni pełne tęsknoty... kwaśne dni gdy się złościmy, pikantnie smakuje namiętność... i słone dni, kiedy nasze oczy wypełniają się łzami tęsknoty...
Dzisiejszy dzień ma smak słodko gorzki...
Dzień Dziecka - to jeden z tych dni w życiu Aniołkowego Rodzica, kiedy serce boli bardziej, a łzy płyną mocniej. Może się wydawać, że ci, którzy mają swoje dzieci również tutaj przechodzą to łatwiej. Nie jest łatwiej... Jest inaczej... Ale serce boli równie mocno...
Słodki smak dzisiejszego dnia zapewnia nam radość ziemskich dzieci. Wszystkie "ochy" i "achy" na widok prezentów i niespodzianek przygotowanych na ten dzień.
Ale jako Aniołkowi Rodzice nie zapominamy również o swoich Aniołkowych Dzieciach. Tego dnia kamienie iskrzą się kolorami maskotek... Cmentarną ciszę przerywa szum wiatraczków i powiewających na wietrze baloników. Anielskie Dziewczynki dostają tak jak ich ziemskie siostrzyczki swoje lalki. A na nagrobkach Aniołkowych Chłopców stoją dumnie czterokołowe pojazdy.
Dla nas, Aniołkowych Rodziców rzeczą naturalną jak oddychanie jest obdarowywanie Aniołkowych Dzieci na równi z tymi Ziemskimi...
Tylko podczas wizyty na cmentarzu wkrada się w słodycz tego dnia gorzki smak tęsknoty i słony smak łez...
Pytania rodzące się w głębi udręczonego bólem serca... Czy One widzą... Czy może ciemną nocą wyfruną ze swoich chmurkowych łóżeczek w Aniołkowie, by swoimi rączkami dotknąć misia, pojeździć po nagrobkach samochodzikami, zakręcić w ciszy nocy skrzydłami wiatraczka...
Jest słodko gorzko...
*****************
Kochane Dzieciaki, niezależnie od tego czy przytulacie się do nas w tej chwili, czy spoglądacie na nas z Aniołkowa, przesyłamy Wam dzisiaj milion buziaków :***
Dzisiejszy dzień ma smak słodko gorzki...
Dzień Dziecka - to jeden z tych dni w życiu Aniołkowego Rodzica, kiedy serce boli bardziej, a łzy płyną mocniej. Może się wydawać, że ci, którzy mają swoje dzieci również tutaj przechodzą to łatwiej. Nie jest łatwiej... Jest inaczej... Ale serce boli równie mocno...
Słodki smak dzisiejszego dnia zapewnia nam radość ziemskich dzieci. Wszystkie "ochy" i "achy" na widok prezentów i niespodzianek przygotowanych na ten dzień.
Ale jako Aniołkowi Rodzice nie zapominamy również o swoich Aniołkowych Dzieciach. Tego dnia kamienie iskrzą się kolorami maskotek... Cmentarną ciszę przerywa szum wiatraczków i powiewających na wietrze baloników. Anielskie Dziewczynki dostają tak jak ich ziemskie siostrzyczki swoje lalki. A na nagrobkach Aniołkowych Chłopców stoją dumnie czterokołowe pojazdy.
Dla nas, Aniołkowych Rodziców rzeczą naturalną jak oddychanie jest obdarowywanie Aniołkowych Dzieci na równi z tymi Ziemskimi...
Tylko podczas wizyty na cmentarzu wkrada się w słodycz tego dnia gorzki smak tęsknoty i słony smak łez...
Pytania rodzące się w głębi udręczonego bólem serca... Czy One widzą... Czy może ciemną nocą wyfruną ze swoich chmurkowych łóżeczek w Aniołkowie, by swoimi rączkami dotknąć misia, pojeździć po nagrobkach samochodzikami, zakręcić w ciszy nocy skrzydłami wiatraczka...
Jest słodko gorzko...
*****************
Kochane Dzieciaki, niezależnie od tego czy przytulacie się do nas w tej chwili, czy spoglądacie na nas z Aniołkowa, przesyłamy Wam dzisiaj milion buziaków :***
Rodzice Kropka
********************
Kochani, zerknijcie również na blog Rodziców Krzysia i przeczytajcie przepiękny wpis z okazji Dziecięcego Święta
Subskrybuj:
Posty (Atom)



